|
|
|
Wątek:
|
ITAKA - opinie!
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 212.87.9.*
|
|
Data wysłania:
|
2009-07-30 14:55
|
|
Temat:
|
Teneryfa z Itaką
|
|
Treść:
|
Byłam w czerwcu na Teneryfie w hotelu Barcelo Vajadero. Hotel polecam, ale ZDECYDOWANIE NIE POLECAM WYCIECZKI!!! Była to objazdówka "Grand tour - objazd wyspy oraz krajobraz księżycowy". Przewodnikiem był niejaki Alan (nazwiska nie znam, tak się kazała nazywać). Najbardziej nieprofesjonalna osoba, jaką w życiu spotkałam, a widziałam dużo. Miał duże trudności w wyrażaniu myśli, w większości bredził w stylu komentatorów sportowych (dosłowne cytaty: "mieszkał tutaj taki gatunek człowieka", "działa to dobrze na układ pokarmowy i układ trawienny", "mieszkańcy La Orotoava są z krwi i kości", "generał Franco wprowadził porządek, ale nie miał pomysłu na gospodarkę" itd itp). Ogólnie cechowała go mała płynność słowna, połączona z nieznajomością różnych zwrotów i wyrażeń, których używał bez refleksji. Przy tym powierzchowna znajomość poruszanych tematów, przez co częste powtórzenia i/lub sprzeczności. Nie dowidziałam się od niego niczego więcej (a w wielu miejscach mniej), niż z przewodnika. No, może pomijając stawki wynagrodzenia na zmywaku w hotelu, czemu poświęcił znaczącą uwagę. Do tego Alana cechował całkowity brak umiejętności nawiązywania relacji społecznych: paternalistyczny i opiekuńczy stosunek do osób "grzecznych", a jednocześnie agresywne, niegrzeczne zachowania wobec osób, którym przypisuje (wydaje się, że przynajmniej raz wyimaginowaną) niechęć do swojej osoby. Jego reakcje były emocjonalne, przesadne, powiązane z brakiem umiejętności rzeczowego podejścia do problemu - dość powiedzieć, że zupełnie bez powodu krzyczał na mnie kilkukrotnie w miejscu publicznym. W swoich wypowiedział zdradził, że przebywa na wyspie od 10 lat. Widocznie wg. Itaki to wystarcza, jako kwalifikacja na pilota wycieczki. Sama wycieczka była fatalnie zorganizowana. W najciekawszym miejscu wulkan Teide) byliśmy niemiłosiernie poganiani, żeby potem, pod koniec, spędzić pół godziny w miejscy widokowym, oddalonym o 2km od naszego hotelu. Zaserwowano nam też okropny posiłek w dość obskurnym miejscu. Wycieczka była droga i do dziś żałuję, że nie wynajęliśmy samochodu, żeby samemu pojechać i obejrzeć wulkan. Tym bardziej, że wjazd kolejką linową na wierzchołek i tak musieliśmy osobno zapłacić. Podsumowując: polecam Teneryfę i hotel, ale strzeżcie się Alana!!!
|