|
|
|
Wątek:
|
Przemyśl: muzeum w bunkrze już w przyszłym roku do dyspozycj
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP automat.*
|
|
Data wysłania:
|
2006-09-27 19:20
|
|
Temat:
|
Przemyśl: muzeum w bunkrze już w przyszłym roku do dyspozycj
|
|
Treść:
|
Aktualność: Dwóch mieszkańców Przemyśla postanowiło odnowić schron dawnej linii Mołotowa. Chcą w ten sposób przywrócić mu wygląd sprzed 60 lat i już w przyszłym roku otworzyć tam muzeum.
Orgomną pasją 23-letniego Grzegorza Malika i 30-letniego Tomasza Szpakowskiego z Przemyśla już od wielu lat jest historia. Interesują się oni zwłaszcza I i II wojną światową, z tego względu często uczestniczą w rekonstrukcjach historycznych, zbierają militaria. Każdy z nich posiada już sporą kolekcję eksponatów, wśród których są niemieckie i rosyjskie mundury, plecaki wojskowe, ładownice, bagnety, skrzynki po amunicji. - Każdy przedmiot ma swoją historię, a także wartość sentymentalną - mówi Grzegorz Malik, którego kolekcja nie mieści się już w jednym pokoju, więc musiał zająć eksponatami kawał piwnicy. Obaj pasjonaci nie chcą jednak, żeby ich zbiory leżały w domu oglądane wyłącznie przez ich znajomych, więc postanowili otworzyć własne muzeum i pokazać swoje kolekcje mieszkańcom Przemyśla oraz turystom. Na miejsce wystawyi wybrali schron Linii Mołotowa leżący niedaleko centrum miasta i Hotelu Gromada, który podobnie jak inne w okolicy był zaniedbany i zdewastowany. Młodzi historycy już ponad pięć lat temu rozpoczęli starania o realizację swojego wielkiego marzenia o muzeum w bunkrze. Niestety aż trzy lata zajęły im starania o dzierżawę, ale od niecałych dwóch lat właściwie każdą wolną chwilę poświęcają odnawianiu schronu. Poczatkowo musieli zaangażować do pracy ciężki sprzęt, bowiem bunkier praktycznie w całości był zasypany ziemią. - Teraz pracujemy tu popołudniami. Czasami pomagają nam znajomi. Staramy się wszystko robić własnymi rękami, ponieważ każda złotówka pochodzi z naszych wyrzeczeń - mówi Malik i dodaje - Gdyby komuś zostały jakieś materiały budowlane, farby będziemy bardzo wdzięczni, bo nasze potrzeby są ogromne. Malik i Szpakowski do tej pory zbili z dachu bunkru betonową podłogę, będącą pozostałością po lokalu gastronomicznym, który zbudowano na schronie w latach osiemdziesiątych, uszczelnili strop, zamontowali oryginalne kraty przeciwszturmowe i drzwi gazoszczelne oraz pomalowali wnętrze. - Rosjanie bunkier wyposażyli tak, żeby w każdych warunkach mogli w nim przetrwać co najmniej parę dni. Były tam m. in. prycze, filtry powietrza, agregat prądotwórczy, magazyn żywności i zbiorniki paliwa. Teraz chcemy to wszystko odtworzyć - wyjaśnia Malik. Dwaj młodzi mężczyźni planują w najbliższych miesiącach odtworzyć kopułę pancerną z otworami strzelniczymi i oryginalny wygląd pomieszczeń schronu. Tam chcą rozlokować kilka tysięcy zebranych przez siebie eksponatów. Muzeum zostanie przez nich udostępnione do zwiedzania w kwietniu przyszłego roku. Odnowiony przez nich schron bedzie pierwszym z Linii Mołotowa, który zostanie zrekonstruowany i udostępniony do zwiedzania turystom.
Historia schronu Schron został wybudowany w 1941 roku. Tak jak inne elementy umocnień Linii Mołotowa miał chronić granicę między ZSRR a III Rzeszą, która wtenczas znajdowała się na Sanie. W czasie operacji ,,Barbarossa", czyli ataku Niemców na Związek Radziecki w czerwcu 1941 roku większość schronów została zdobyta albo żołnierze radzieccy się z nich wycofali. Jednak właśnie o schron u zbiegu ulicy Sienkiewicza i wybrzeża Piłsudskiego toczyły się ciężkie kilkudniowe walki. Załoga poddała się dopiero po podpaleniu schronu przez żołnierzy niemieckich. Cała załoga została rozstrzelana przez Niemców.
|