|
|
|
Wątek:
|
Co sadzicie o biurze Oasis Tours?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 83.13.46.*
|
|
Data wysłania:
|
2006-10-11 23:46
|
|
Temat:
|
Co sadzicie o biurze Oasis Tours?
|
|
Treść:
|
UWAGA na imprezę OASIS - Nil Paradise. Miałem tę "przyjemność" przeżyć w okresie 25 września do 02 października 2006. Grupa liczyła 12 osób, lecz nie otrzymaliśmy polskojęzycznego pilota ani przewodnika. I to było powodem narastającej KATASTROFY. Polka, która miała grać rolę pilota była na tym wyjeździe pierwszy raz, nie miała zielonego pojęcia o kulturze starożytnego i współczesnego Egiptu. Jej współpraca z egipskim pseudo- przewodnikiem była zerowa, między innymi, bo nie potrafili się porozumieć po angielsku. Byliśmy przez nią pytani, jaki jest program imprezy !!! Pierwszy dzień po przyjeździe do Luxoru to zwiedzanie tamtejszych Świątyń, Doliny Królów bez jakiejkolwiek informacji o obiektach, na własną rękę podczepialiśmy się do innych polskich grup, by cokolwiek usłyszeć. Interweniowaliśmy telefonicznie u rezydentki Oasis by w Edfu czekał na nas polski przewodnik z prawdziwego zdarzenia. Na pierwszym pływającym hotelu - statku, na który nas skierowano nie było dla nas miejsca, a czekaliśmy tam ponad godzinę. Dopiero na drugim udało nam się zaokrętować. Drugi dzień spędziliśmy na statku płynąc w górę Nilu, więc nic się nie wydarzyło Trzeci dzień rano zwiedzanie Świątyni w Edfu, gdzie zostaliśmy podłączeni do grupy z AlfaStaru, na którą w upale czekaliśmy 30 min. Wieczorem zwiedzanie Kom Ombo też na doczepkę z tą samą grupą, ale nasz statek odpływał wcześniej niż ich, więc zwiedzanie mieliśmy ograniczone. Czwarty dzień - Asuan chętni, którzy pojechali do Abu Simbel, zwiedzali obiekt jak w dniu poprzednim. Po południu nasz egipski "przewodnik" zafundował nam rejs feluką w oparach spalin silników statków kotwiczących w porcie. Niektórym się zebrało na mdłości. Na deser, wieczorem poinformował nas, że zbiera od każdej osoby po 15 $ na napiwki. Miał to zrobić pierwszego dnia imprezy, ale tego nie uczynił, więc większość z nas sama dawała napiwki na prawo i lewo (jak to w Egipcie każdy z tubylców ciągle wyciągał rękę). Po naszym sprzeciwie poinformował Nas, że jeśli nie zapłacimy to nie pojedziemy do Kairu, lecz wracamy do Hurghady. Zapłaciliśmy, ale za potwierdzeniem na piśmie, że pobrał taką kwotę. Podpisał się pod tym, ale z oporami i po konsultacjach ze swoim szefem i pod warunkiem, że data na potwierdzeniu to 25 września a nie 28 jak było w rzeczywistości. Piąty dzień zwiedzanie Asuanu, między innymi tamtejszej Świątyni Ibis nasza Pani pilot czytała notatki swojej koleżanki z Alfa Staru. Efekt żałosny. Wieczorem Pani pilot z trzema osobami, którzy kończyli swój program wyjechała do Hurghady, a reszta dziewięć osób, miała nocnym pociągiem jechać do Kairu. Podróż tym pociągiem to 14 GODZINNY KOSZMAR. Zamiast I-szej klasy nasz egipski "przewodnik" wykupił nam bilety w klasie II-giej bezczelnie tłumaczą, że w tym pociągu I-szej klasy nie ma, chociaż widzieliśmy oznakowane wagony. W naszym wagonie byliśmy jedynymi Europejczykami, reszta to sami miejscowi nie do końca przyjaźnie do nas nastawieni. Nie było ochrony. Całą drogę w wagonie palili papierosy (w ciągu dnia nie mogli, bo mieli Ramadan, więc nadrabiali zaległości), z toalet ciężko było skorzystać tak były zanieczyszczone, odbywały się ciągłe "pielgrzymki" miejscowych by zobaczyć obcych - czuliśmy się jak zwierzęta w ZOO, było tłoczno a Egipcjanie spali za naszymi siedzeniami. Praktycznie nie zmrużyliśmy oka. Interweniowaliśmy telefonicznie u rezydentki OASIS, która chciała nam wmówić, że takie są egipskie standardy I-szej klasy i właśnie I-szą klasą jedziemy, więc, o co nam chodzi. W tym momencie nasz "przewodnik" zmienił zdanie i z uporem twierdził, że jedziemy I-szą klasą. Chcieliśmy nagrać na kamerze odpowiedź miejscowych o klasę pociągu, ale "przewodnik" krzyczał coś do nich po arabsku i nikt nie chciał z nami rozmawiać. Wszystko przez nas było w miarę możliwości obfotografowanie i sfilmowane. Rano poszliśmy we dwie osoby na drugi koniec pociągu ( przez osiem wagonów pełnych Arabów) i tam znaleźliśmy trzy wagony I-szej klasy. Odizolowane od innych, z wojskową ochroną, większą ilością miejsca, z własnymi toaletami, pełną Europejczyków innych turystów z zachodu. Zostało to zarejestrowane, bo wg. rezydentki OASIS takie wagony nie istniały. Szósty dzień po nieprzespanej nocy zostaliśmy przewiezieni do Gizy (miał być Kair) do hotelu Siag Piramids. Musieliśmy się upomnieć o śniadanie a poprzedni nasz posiłek to był wczesny obiad jeszcze na statku poprzedniego dnia. Hotel był niesamowicie brudny, śmierdziało stęchlizną (tego nie da się sfotografować), jedzenia było nie świeże (śmierdzące masło), naczynia brudne, na tacach z jedzeniem było widać żywe KARALUCHY, te same stworzonka były w pokojach, stan sanitarny łazienek jak w hotelu robotniczym. Basen był, ale z zieloną śmierdzącą wodą. Wszyscy spali prze zapalonych światłach z obawy by nie spać z karaluchami. W hotelu jedynym plusem był widok z okien na piramidy. W tym dniu mając za sobą nieprzespaną noc i wizje spania w w.w hotelu zwiedziliśmy Muzeum Kairskie, Piramidy w Gizie na szczęście z miejscowym przewodnikiem z prawdziwego zdarzenia mówiącym po Polsku, który nadrabiał zaległości w naszej wiedzy o Egipcie z poprzednich dni. Siódmy dzień to wycieczki fakultatywne i wizyta na Kairskim Bazarze, o którą musieliśmy się upomnieć, bo nasz "przewodnik" jej nie przewidywał. Ósmy dzień i na szczęście ostatni to powrót do Hurghady i wieczorne spotkanie z rezydentką OASIS p. Magdą Winiewską, u której interweniowaliśmy przez całą imprezę. Na spotkanie przybyła z egipskim kolegą z Grand Tour, organizatorem tej imprezy ze strony egipskiej. Nie mieli sobie NIC DO ZARZUCENIA. Według nich wszystko było w porządku. Przewodnik i pilot OK., pociąg I-sza klasa, Hotel w Gizie spełniający standardy 4 gwiazdek. Nie przyjmowali do wiadomości naszych argumentów, nie dowierzali przedstawionym przez nas zdjęciom. Więcej to nasza grupa miała być agresywna i nawet miało dojść do uderzenia naszego "przewodnika" w Asuanie. Nie padło słowo przepraszam. Naszą skargę spisaną na piśmie i zawierającą opis całej wycieczki a podpisaną przez wszystkich uczestników, chciano zbyć wyjazdem na dwie do wyboru imprezy fakultatywne. Po tylu męczących dniach nikt z nas się na to nie zgodził. W takim razie idźcie z tym do sądu w Polsce to jej zakończenie rozmowy. Pisemny komentarz Pani rezydent OASIS Magdy Winiewskiej przedstawiony nam dwa dni później to stek bzdur i kłamstw. Nie udało jej się jedynie uzyskać biletów z pociągu na I-szą klasę, choć miał nam je przedstawić i przyznała jedynie, że faktycznie jechaliśmy II-gą klasą. I nic poza tym dalej ani jednego słowa skruchy, traktowała nas jak te karaluchy. Chciała nas się jak najszybciej pozbyć by nie szargać jej opinii. Więcej, zarzuciła nam, że na spotkaniu z nią i jej egipskim kolegą byliśmy niegrzeczni, agresywni i obrzuciliśmy ich wyzwiskami. Ale nie wiedziała, że całe spotkanie było FILMOWANE. Ja osobiście w pierwszym dniu pobytu w Egipcie złożyłem prośbę na ręce rezydentki o zmianę hotelu w Hurghadzie. W Polsce powiedziano mi, że zostanę skierowany do hotelu będącego w katalogu OASIS 2006, a zakwaterowano nas w Hotelu Roma, z dwóch stron otoczonego ruchliwą ulicą, z plażą przy budowie. Tego hotelu w katalogu nie ma. Moja prośba o potem żądanie zostało odrzucone, bo jak stwierdziła rezydentka jest środek sezonu i miejsc nie ma. (Przełom września i października w okresie ramadanu to szczyt sezonu) Reasumując, uważajcie na OASIS w Egipcie na ludzi, z którymi się tam spotkacie, bo zamiast pomocy możecie się spodziewać kłamstwa i traktowania jak śmieci. Tylko dzięki wspaniałym ludziom poznanym na tym wyjeździe i "okolicznościom krajobrazowym" Egiptu nie będę tego wyjazdu traktował jako całkowicie straconego. Zastanówcie się jednak czy nie wybrać innego biura by uniknąć takiego koszmaru i zszarganych nerwów za ciężkie pieniądze. Arkadiusz W. P.S. Staram się umieścić ten post na wszystkich możliwych forach turystycznych, w celu uniknięcia takich "przygód" przez innych.
|
Odpowiedzi:
Co sadzicie o biurze Oasis Tours? [2007-11-04 16:19 85.193.228.*]
Czytam i wydaje mi się, iż to opis mojej wycieczki Nil Pradise, choć ja wróciłam z niej w X.2007r. Potwierdzam w pełni sposoby zaoszczędzenia na turystach, brak kultury i chęci pomocy rezydentów oraz zupełny brak organizacji. Stanowczo odradzam!!!!! odpowiedz »
|