|
|
|
Wątek:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 212.182.35.*
|
|
Data wysłania:
|
2010-07-13 14:58
|
|
Temat:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Treść:
|
Tylko nie Jet Touristic!!!! 7 07 2010 wróciłam z wycieczki 7 + 7. Najpierw miał być wypoczynek. Miesiąc wcześniej zarezerwowałam hotel Plaza (centrum Alanyi). Pierwsza wiadomość po przylocie - w Plazie nie ma miejsc dla mnie i 4 innych osób. Proponują "cudowny" hotel Santana (10 km od centrum). Żadnych przeprosin - bo to wina hotelu (jego właścicielem jest Jet Touristic). Na pytania rezydentka Ania (blondyna w typie Mandaryny) odpowiadała z wdziękiem esesmanki, żeby jej nie przerywać. Interesowało ją tylko jedno - żebyśmy podpisali oświadczenie, że nie pozwiemy biura. Sugerowała, że tylko pod tym warunkiem nas zakwaterują. Nic w zamian - nawet kolacji (przecież kuchnia zamknięta - na szczęście Turcy okazali się normalniejsi i kolacja była, ale bez kropli napoju). W tym "cudownym" hotelu przeszłam w ciągu tygodnia 2 zatrucia pokarmowe, w tym jedno masowe, kilkaset osób, w szpitalu zabrakło miejsc i przyjeżdżali z kroplówkami do hotelu (na koszt klientów). Straciłam przez to wycieczkę i 40 euro. Nie zwrócą mi pieniędzy, bo nie wezwałam lekarza (miałam własne leki). W hotelu kradną, pieniądze trzeba nosić przy sobie lub wykupić sejf. W razie problemów żadnej pomocy - tylko cię wyśmieją i udają, że nie rozumieją żadnego języka. Objazdówka była ciut lepsza, mimo że pilotem był Turek mówiący łamaną polszczyzną i rozumiało się co trzecie słowo. Nie przemęczał się też mówieniem - głównie milczał. Obrażał się też na grupę, bo zbyt mało osób wykupiło wycieczki i atrakcje fakultatywne. Za karę przez cały dzień zatrzymywaliśmy się w miejscach, gdzie nie można było nic kupić do jedzenia. Jednakże piękne miejsca, zwł. Kapadocja, wynagradzały te szykany. Ale uwaga - w Santanie dowiedzieliśmy się o przypadku starszego człowieka, który złamał nogę na początku objazdówki i wraz z żoną zostali pozostawieni samym sobie. Odwieziono ich tylko do szpitala, za który musieli płacić sami, a także za podróż i pobyt w Santanie. Tam zabrakło im pieniędzy, więc zdarto z nich wszystkie kosztowności i zegarki jako zastaw, dopóki z Polski nie przelano im pieniędzy. Dużo by jeszcze pisać - codziennie wybuchał jakiś skandal. W sumie w rozmowach, porównując różne biura, znane i mniej znane, okazało się, że Jet jest biurem najgorszym i najmniej przyjaznym. Nie dajcie się skusić niskim cenom - tam zedrą z was 2 razy więcej, są też tanie, lecz przyzwoite biura. Nigdy nie byłam "hotelowym malkontentem" i na nic się nie skarżyłam. To pierwszy raz - dla dobra innych. Pozdrawiam kobietawrozjazdach
|