|
|
|
Wątek:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 83.23.150.*
|
|
Data wysłania:
|
2010-08-04 14:31
|
|
Temat:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Treść:
|
PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE!!!! NIE POLECAM. Właśnie wróciłem z wycieczki. Byłem z dziewczyną i znajomymi w hotelu Antik w Bitez niedaleko Bodrum. Hotel, jeśli przymkniemy na parę spraw oko jest ok. Natomiast Jet Turistic to jedna wielka porażka. W trzecim dniu pobytu byliśmy na wycieczce "statkiem po wyspach" wycieczkę tę zakupiliśmy od biura na plaży a nie od Pani rezydent KASI, która oferowała nam tę samą wycieczkę 100% drożej. Znajomy mój dostał oparzeń gdy pływaliśmy (ból nie do zniesienia) po powrocie do hotelu (akurat mieliśmy szczęście, że pani Kasia się tam pokazała) zapytaliśmy się jej o te oparzenie, a ona nam powiedziała, że jeśli nie braliśmy u niej wycieczki to ona nic nie pomoże i dodała,że możemy zadzwonić po lekarza, ale to będzie kosztowało 150 Euro.(pewnie prowizja ok 70-80 euro dla Pani rezydent Kasi). Nawet nas nie poinformowała, że na terenie hotelu jest sanitariusz. Gdy w recepcji sami się dowiedzieliśmy o sanitariuszu, to musieliśmy go sami wezwać i sami się z nim porozumieć w języku angielskim. na szczęście owy sanitariusz okazał się w porządku i pomógł znajomemu za free. W ostatnim dniu wycieczki zasłabła jedna z uczestniczek (serducho zasłabło) i sanitariusz po zbadaniu jej powiedział że musi jechać do szpitala. I znów problem, gdyż pani KASIA nie odbierała telefonów. ja pojechałem do szpitala, gdyż w tym momencie musiałem wykonywać pracę naszej Pani rezydent i tłumaczyć wszystko i uzupełniać papiery. Spędziliśmy w szpitalu 8 godzin i przez ten czas próbowaliśmy się dodzwonić do Kasi, jednak nie odbierała telefonu. Okazało się że trzeba za leczenie zapłacić 695TL (około 1500zł) i był problem gdyż trzeba było kombinować z kartami płatniczymi, bo nie każdą akceptowano. Ok. 18.30 wróciliśmy do hotelu i byliśmy pewni że zastaniemy Kasie w recepcji, gdyż miała ona dyżur od 18 do 19. I znów niemiłe zaskoczenie. Pojawił się jakiś młody chłopak rosjanin, który w dodatku dobrze nie mówił po polsku i zaczął tłumaczyć że to Kasi się zepsuł telefon, później zadzwonił gdzieś i po chwili nam powiedział że dzwonił do Kasi męża, a on powiedział że Kasia miała wypadek(chciałbym tylko dodać że w pierwszym dniu Kasia nam powiedziałą, że nie ma męża). I tak ostatni wolny dzięń spędziłem w szpitalu wykonując pracę rezydenta. Było również dużo innych nieprzyjemnych sytuacji związanych z tym biurem i pracą Pani Kasi, w których uczestniczyli inni wczasowicze. Będę ubiegał się o zwrot pieniędzy za 1 dzień pobytu, chodź nie wiem czy warto, gdyż widzę tutaj tyle negatywnych opinii o tym biurze i nic z tego najwyraźniej sobie nie robią.
|