|
|
|
Wątek:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 89.77.34.*
|
|
Data wysłania:
|
2010-08-05 15:15
|
|
Temat:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Treść:
|
Wczoraj wrociłam z wakacji organizowanych przez Jet Touristic w Turcji: 7 dni objazdówki Czarodziejska Anatolia i 7 dni pobytu w Santanie. Turcja jest pięknym krajem, więc wspomnienia z wycieczki mamy wspaniałe, ale to nie jest zasługą Jet Touristic. Oni dali nam tureckiego przewodnika, który dukał po polsku, byl tak chamski, nieuprzejmy i opryskliwy, że jedni po dwóch dniach prowadzili z nim otwartą wojnę, a drudzy bali się podejśc i o cokolwiek zapytać. Plan wycieczki co najmniej zastanawiający - np. w jeden dzień 7 godzin w autokarze, żeby pooglądać miasto przez 1,5 godziny - i tak mniej więcej codziennie... Santana to już materiał dla sanepidu. Syf, gorąc, smród nie z tej ziemi. Widziałam ludzi wymiotującym w holu i koło basenu, sama przez 2 dni nie wychodziłam z pokoju (biegunka, wymioty), bo hotel, co potwierdził mi barman, rozciencza wszystkie napoje kranowką! Wylądowałam na kroplówce, za którą zapłaciłam sama (25 euro). Rezydenci znajduję się w Santanie chyba po to, żeby skosztować 5 minut lansu w żałosnym wydaniu: nie potrafią pomóc absolutnie w niczym, chyba, że chodzi o kupienie u nich wycieczki, to oczywiście, bez problemu. Smród na stołówce, smród z mini zoo koło basenu. Kelnerzy i barmani robią zmiany po 20 godzin, leje się z nich, dosłownie wydzierają z rąk ludziom szklanki, bo nic pustego nie może stać na stołach. Manager hotelu to gburowaty wieśniak, który obsługi klienta uczył się chyba od szatniarza z "Misia" Barei: gdy zapytałam go, jak wygląda u nich procedura składania skarg, bo higiena pozostawia wiele do życzenia, odpowiedział, że składam skargę do niego, a on z nią nie robi nic. Stanowczo odradzam, nie warto spędzić połowy wakacji w toalecie, a w pełni zdrowia użerać się z hołotą.
|