Jaką macie opinie o OK SERVICES ?
Tematyka:
Ja bardzo proszę, jeśli ktoś chce mieć dobre wspomnienia z Alonissos, niech nie jedzie na tę piękną wyspę z "ok services". Ja po 10 dniach wspaniałego wypoczynku w hotelu Plejades przeżyłam koszmar powrotu... ale może od początku- problemy zaczęły się już w Bielsku- zbiórka (jak jest napisane w umowie) o 8.20, niestety było opóźnienie (prawie 2 godziny), niestety o 8.20 żaden przedstawiciel "ok services" nie podszedł, nie powiedział o opóźnieniach, nic. Wszystkiego trzeba się było dopytywać. Może źle myślałam, ale wyobrażałam sobie że o 8.20 ktoś z biura "ok services" podejdzie, głośno do wszystkich powie o co chodzi, przywita się, przedstawi itp. i już by było wszystko w porządku, a tu już na początku niesmak, no ale pomyślałam, nie nastawiajmy się negatywnie...
Kiedy dojeżdżaliśmy do Volos (w "ok services" do samego wyjazdu byliśmy informowani, że z portu z Volos popłyniemy albo wodolotem albo promem na Alonissos), więc kiedy dojeżdżaliśmy do Volos pan który jak myśleliśmy pilot, niestety okazało się, że kierowca poinformował, że popłyniemy z mniejszego protu obok Volos i że to kilkanaście minut drogi. Mniejszy port okazał się okazał się totalną pipidówą, zwykłym pomostem, żadnym portem, oczywiście dotrzeć trzeba było do niego wąską ścieżką przez piach i kamienie zalewane przez fale. Te kilkanaście minut drogi natomiast okazały się godziną i 40 minutami drogi przez wąskie, górskie serpentyny, gdzie kierowca musiał na parę razy brać zakręt... tak się zebrało, że były w naszym autobusie osoby z lękiem przestrzeni, lękiem wysokości, które bardzo źle zniosły tę podróż (jestem pewna, że gdyby wiedziały, jak ta droga będzie wyglądać, to w życiu by się na nią nie zdecydowali, co zresztą zrobili w drodze powrotnej). No więc jesteśmy juz na pomoście (nie w porcie) w Katigiorgis (nie w Volos) nie oddalonym od Volos kilka minut drogi tylko jak się okazało po rozmowie z tubylcami 70km! No i po 2 godzinach oczekiwania przypłynął po nas stateczek turystyczny, fak na początku super, widoczki itp., ale kiedy zaczęło się robić ciemno, a nieopodal nas wisiały czarne chmury z byłskawicami to już nie był przyjemnie. Może i dla niektórych podróż była przyjemna, ale osoby z chorobą morską bardzo dotkliwie odczuły "lekkie falowanie". Ale to na prawdę jeszcze nic, ja nie mam lęku wysokości ani choroby morskiej a w drodze powrotnej z płaczem wsiadałam na ową łódeczkę. Wypływaliśmy o 22.30 więc oczywiste, że było już ciemno, fale były ogromne, stateczek 15 minut starał się przycumować, czterema linami był przywiązywany do protu, a i tak podskakiwał na walach jak piłka odbijana od podłogi. Szanowna Pani rezydentka Magda po prostu uciekła, upewniła się, że to nasz statek i tyle ją widziano, nawet nie zobaczyła jak stateczek dobija do portu, nie mówiąc już o ciepłym słowie na podróż czy o chociażby do widzenia . Nic. Próbowaliśmy do niej zadzwonić, żeby ją poinformować, że nie wsiądziemy na ten statek, ale oczywiście Pani Magda nie odbierała telefonu! 11 osób z naszej grupy popłynęło na własny koszt promem do Volos za jedyne 27 euro, my za przeżycia na stateczku zapłaciliśmy 65 euro (oni zresztą też, ale nie skorzystali z takich atrakcji). Tak więc kiedy już udało nam się wsiąść na statek i usiąść na mokrych od przelewających się fal ławkach, wyjęliśmy kamizelki ratunkowe, złapaliśmy się za ręce i modliliśmy się o szczęśliwe dotarcie do domu. Może faktycznie gdyby aura sprzyjała byłoby sympatycznie, ale uważam że nie było odpowiedzialne i bezpieczne puszczanie nas takim stateczkiem w taką pogodę.
Tak jak wiadomo, za przeżycia zapłaciłam 65 euro na czym jeszcze "ok services" zarobiło i nie dostałam na wpłatę żadnego pokwitowania! Pani Magda - rezydentka powiedziała że w Polsce będzie faktura zbiorcza to się proszę o nią doprosić - cytat. To tak jakbyśmy w Polsce nie dostali potwierdzenia wpłaty za wczasy bo fakturę wystawi właściciel hotelu, firma transportowa itp., itd., absurd!
Kończąc napiszę, że wyspę polecam, hotel też ale nie z tą firmą.
A, i nie miałabym żadnych pretensji do "ok services", żadnych, gdybym była wcześniej poinformowana o tym jak będzie wyglądał transport. Bo końcem czerwca, kiedy wpłacaliśmy drugą ratę, Pani w "ok services" w Bielsku powiedziała, że nie ma żadnych zmian. To jeżeli zmian nie ma, mam rozumieć, że od początku wiedziała jak to wygląda a to już zatajenie prawdy czyli kłamstwo. Jeżeli ktoś tak jak ja czuje się pod tym kątem oszukany proszę o kontakt, czym nas będzie więcej tym łatwiej coś zdziałać. Bo tylko czekać aż dojdzie do tragedii...