|
|
|
Wątek:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 89.76.82.*
|
|
Data wysłania:
|
2010-10-08 17:29
|
|
Temat:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Treść:
|
Byliśmy we wrześniu 2010r. na objazdówce po Turcji z JetTourist. Zdecydowanie odradzam to biuro. W rzeczywistości JetT…to polsko-turecka spółka dziadostwa, chamstwa i oszustwa. Cena złotówkowa imprezy przeciętna ale za to 140euro płaci się Turkowi na miejscu bez pokwitowania. Standard imprezy niżej krytyki. Warunki bytowe w ofercie JetT… to fikcja. 3 noce w skandalicznych warunkach- typowy turecki brud w pokojach, łazience, stołówce i kuchni (dokumentacja foto) a wyżywienie skandaliczne (dokumentacja foto). Opisane w ofercie JetT… śniadania i kolacje w formie bufetu to oszustwo. Jedynym wyjątkiem była ostatniej kolacja i śniadanie. Dla uzasadnienia suchego prowiantu (np. buła, serek topiony, trzy plasterki niedokładnie obranego ogórka, jabłko) była robiona atmosfera gorączkowego pośpiechu. Zrywało się ludzi o 4:00, wyjażdżało w nocy a potem stawało na trasie dla zjedzenia buł suchego prowiantu. 4 kolacje to serwowane dania o jakości jak w dworcowym barze (dokumentacja foto). Program i trasa imprezy beznadziejne. Przejazdy po 500 i 700 km. Zmarnowane dwa dni. W pierwszym dniu objeżdżało się miejsca, które zwiedzało się w dniach następnych. Innego dnia jechało się cały dzień (550km), żeby zobaczyć kipiące brudem miasto Tarsus - miejsce urodzenia św. Pawła. Właśnie te zmarnowane dni wystarczyłyby na Pergamon i Troję, których nie było w programie. Imprezę na terenie Turcji prowadziła firma turecka ARN Tour. Pilotem i przewodnikiem był Turek Radżab, który miał do dyspozycji dwóch pachołków- poganiaczy bydła. Polaka, który kompletnie w niczym się nie orientował i Turczynkę- ordynarną, piskliwa smarkulę, ni be ni me po polsku. Sam Radżib bełkotał po polsku a przy popisach elokwencji był kompletnie niezrozumiały. Kierowcy Turkowi- sprawiało wielką trudność wkładanie i wyjmowanie głównych bagaży z luków autobusu a nawet otwarcie luków. Dlatego pilot zabronił korzystania na trasie z bagażu głównego np. od 4:30 do 19:00. Dla nich czworga uczestnicy imprezy to były barany do przewozu na trasie 3500km i to za dobrą kasę, bo Radżib z pobranych 140 euro wydał na wstępy co najwyżej 1/2 pobranej kwoty. Z pobranych pieniędzy nie rozlicznych się. Tak kombinował z programem, że kupował bilety wyłącznie na wstęp na teren obiektów a pomijał zwiedzanie tych fragmentów, za które płaciło się dodatkowo. Np.: w Topkapi, wykupił wstęp na teren pałacu ale do Haremu (najciekawszy fragment pałacu) za 15TL/os. (30zł) już nie. Żeby to zakamuflować, zmarnował ludziom czas przeznaczony na zwiedzanie pałacu 25 minutowym opowiadaniem o jego historii, co powinien zrobić w czasie 6 godz. jazdy do Istambułu. W Goreme kupił bilety wejścia na teren muzeum obejmujący szereg świątyń ale wejścia do jednego z nich za 8TL(16zł) już nie. Już te dwie pozycje dają sumę 44os.x (15TL+ 8TL) x2zł/TL = 2024zł i pojęcie o metodzie i skali oszustwa. Nigdy do końca nie było wiadomo, jaki jest plan dnia. W Stambule plan zwiedzania został nagle zmieniony z powodu oszustwa ze wstępem do Haremu. O godzinie 13:00 pilot nie wiedział w jakim hotelu będziemy nocować a pytaniem był zaskoczony i zirytowany. Przejawiał szczególną dbałość o uczestników wycieczek fakultatywnych i amatorów zakupów u handlarzy wyrobów bawełnianych i skórzanych np. torebek "Prado". Wszyscy inni musieli się do tego zastosować. Gdyby nie przypadek, nie odwieziono by nas na lot powrotny. Na lotnisku znaleźliśmy się 30 min. przed odlotem.
|