|
|
|
Wątek:
|
Wpadka Alfa Star
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 195.117.116.*
|
|
Data wysłania:
|
2010-10-23 13:54
|
|
Temat:
|
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy więcej!
|
|
Treść:
|
Był to nasz pierwszy wypad z biurem podróży więc siłą rzeczy i pierwsza przygoda z "Alfa Star". To co przeszliśmy za nasze ciężko zarobione srebrniki spowoduje z pewnością, że ostatnia. Generalnie jako, że urlop był organizowany w ostatniej chwili i na wariackich papierach wybieraliśmy w ofercie last minute i nie mieliśmy czasu na sprawdzenie biura podróży, z którym wybieraliśmy się na urlop. To był błąd którego więcej nie popełnimy. Nasz wybór padł na "Egipt w przekroju", fortuna 3* z all inclusive (1.10.2010 - 15.10.2010) dzięki czemu i przede wszystkim firmie, która nas tam wysłała (słowo "zesłanie" pasowało by tutaj dużo lepiej) trafiliśmy do hotelu "Nefertiti Sun Flower", który najkrócej pisząc jest obleganą przez Rosjan norą zlokalizowaną pośrodku niczego. Generalnie język rosyjski jest w niej ogólnie obowiązującym a Polacy stanowią tam tylko tło dla wszechobecnych gości ze wschodu. Nikt z nas cudów nie wymagał, ale to co zobaczyliśmy po przyjeździe (lot z Łodzi opóźniony o półtorej godziny) przeszło wszelkie oczekiwania. Wszechobecny brud na zewnątrz. Całe połacie terenu popaćkane farbą i innymi specyfikami świadczącymi o odbywającym się chyba niedawno remoncie. Gdzieniegdzie smród szamba. Całość prezentowała się mocno odpychająco. Klatki schodowe z upapranymi oknami, wszechobecnym odpadającym tynkiem ze ścian i starymi obdrapanymi drzwiami do pokoi w których było jeszcze gorzej. W nich jedynymi względnie działającymi urządzeniami była klimatyzacja (choć nam akurat dostał się pokój z terkoczącą tak głośno, iż uniemożliwiało to spanie) i leciwy telewizor. Woda w kranach albo leciała albo nie, ale nie szkodziło bo cała łazienka była w tak katastrofalnym stanie, że strach było z niej korzystać. Urywający się kran, lepiąca się z brudu do ciała zasłonka od prysznica i brud pod nim niech dadzą skrótowy obraz tego co zastaliśmy. Pokój był cały zapaćkany zeschłą farbą po remoncie łącznie z rdzewiejącymi i brudnymi krzesłami i czymś w rodzaju skrzynki co przykryte obrusem robiło za stolik. Ogólnie masakra (to słowo wyrzucaliśmy z siebie do końca pobytu w tej norze jeszcze setki razy). Stołówka w tym przybytku pełna była much które stadami przysiadały na co smaczniejszych dla siebie potrawach. W sumie ze względu na wystrój (typ peerelowskiej stołówki), muchy i przede wszystkim specjały przez nią serwowane mocno odpychała. Chodziło się do niej za kare aby nie umrzeć z głodu i jadło to co w ogóle dało się zjeść (a było tego naprawdę niedużo). Nie lepiej było z napojami które lano do...150 mililitrowych plastikowych kubków zazwyczaj z wielką łaską ze strony obsługi. W przypadku drinków nie wadziło, ale z piwem to już był cięższy kabaret, szczególnie przez ostatnie trzy dni kiedy to kierownictwo przybytku postanowiło wydawać tylko jeden kubek jednej osobie. Obsługa w hotelu na bardzo niskim poziomie. Generalnie dominowało robienie wielkiego problemu i łaski z wszystkiego. Animacje (których nie wszyscy byli świadomi, gdyż informacja była jedynie w języku rosyjskim (całodniowa, obszerna) oraz angielskim (jedynie program wieczorny)) płodzone w pocie czoła przez sympatycznych skądinąd "speców" zatrudnionych na stałe przez hotel były na poziomie powodującym zdezaktualizowanie się wyznawanego przeze mnie hasła wyśpiewywanego swego czasu przez Kazika "niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi". Naprawdę wstyd było człowiekowi za tych biednych skromnie utalentowanych ludzi tworzących te pożałowania godne występy. Jedynymi pozytywami tego miejsca była prywatna plaża (choć z beznadziejnym i płytkim dostępem do morza) oraz niezły i nieprzesadnie oblegany basen. Poza tym dno. Po szoku jakiego doznaliśmy po zakwaterowaniu część objazdowa wydawała się niczym wypad do raju. Z niej największym hitem i rzeczą do której mamy jedynie niewielkie zastrzeżenia (znowu brud) był rejs po Nilu który odbywał się na naprawdę przyzwoitym statku (5*, w naszej ocenie 3,5* ale trzeba przyznać że byliśmy zadowoleni). Tak różowo nie było już niestety z częścią objazdową i samym zwiedzaniem na którym to sympatyczny skądinąd przewodnik Amro stosował zasadę: w zabytkowych miejscach szybko i na temat i oczywiście bezmiar czasu w zaprzyjaźnionych miejscach handlu (fabryka alabastru, papirusu, bazar). Dramatu nie było ale na przykład 20 minut czasu na zwiedzenie terenu i trzech grobowców w dolinie królów to jednak mały skandal. Ogólnie rzecz biorąc jednak część objazdowa zostawiła niezłe wrażenie choć przeprawa pociągiem do Kairu w wagonie z tubylcami, bez prowiantu, w kraju w którym strach zjeść cokolwiek "na mieście" czy czterogwiazdkowy, według biura, (5* miejscowych) hotel w Kairze z równie obskurną co w "Nefertiti" łazienką warto odnotować na minus. Jedzenie na statku i w hotelu naprawdę smaczne (nasze żołądki odżyły). Niestety potem nastąpił powrót do tej samej nory do której trafiliśmy po przybyciu także poczucie przygnębienia powróciło i nie opuściło nas już do wyjazdu. Dla kronikarskiego obowiązku warto dodać, że wśród zesłanych tu razem z nami przez biuro rodaków nie znalazła się, ani jedna choćby względnie zadowolona z miejsca zakwaterowania osoba. Poza tym ceny za wycieczki proponowane przez rezydenta były mniej więcej dwukrotnie wyższe od tych proponowanych przez biura lokalne. Wybraliśmy tę drugą opcję i nie żałujemy. Quady na pustyni czy nurkowanie warto polecić każdemu. Niestety z powrotem znowu opóźnienie samolotu (tym razem godzina) a w ogóle to zmiana godziny wylotu (w naszym przypadku z 5 rano na 15.00) i na koniec wyprawy problemy z bagażami z racji tego, iż lot był łączony z innym miastem (Szczecin). Na szczęście wszystko skończyło się dobrze (dla nas, gdyż 3 inne sztuki bagażu się nie odnalazły), ale zdrowia straconego na lotnisku już nikt nam nie odda. Warto na koniec dodać, iż niestety w sprawach dla nas zasadniczych czyli zmiany nory w której nas zakwaterowano (chcieliśmy dopłacić za lepszy standard w innym hotelu) na lepszą ani rezydent w Hurghadzie, ani żaden z przewodników w części objazdowej nie był w stanie lub nie chciał nam pomóc. Dominowała spychologia i rozkładanie rąk. Podsumowując pomimo, iż wyjazd nie był totalną katastrofą z pewnością nigdy już nie skorzystamy z usług biura "Alfa Star" przede wszystkim dlatego, iż dopuszcza kwaterowanie ludzi w norach takich jak "Nefertiti Sun Flower". Pomimo, iż nie jesteśmy osobami przesadnie wybrednymi standard jaki tam zastaliśmy urągał wszelkim normom dlatego też jesteśmy właśnie w trakcie robienia reklamy firmie "Alfa Star" wśród naszych rozlicznych znajomych z pracy i spoza niej jak i w internecie czego ten post jest przykładem.
|
Odpowiedzi:
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy więcej! [2011-01-02 13:36 78.8.81.*]
hahaha 3* w egipcie po odliczeniu od ceny biletów lotniczych zostaje tyle kasy że nad polskim morzem namiot 1 piwo dziennie w plastikowym kubku i all konserwa za 3 zł ja byłem na rejsie po nilu 5* w wersji all żarcie full wypas zimne piwko w szklanym kuflu (ale tylko w hotelach na statku tylko HB a piwko 5 dolców i żeby nie było że tylko na statku alfa star to standard na wszystkich statkach pływających po nilu) baseny z podgrzewaną wodą a kelnerzy za dolca nie spuszczą z ciebie oka jeśli ktoś za 1500 zł od osoby oczekuje że będzie traktowany jak szejk to niestety rozczarowanie i wylewanie żółci na wszystkich możliwych forach radze przed wyjazdem poczytać trochę na tychże forach i jeszcze jeden roczek albo dwa zacisnąć pasa dołożyć do tych 3* jeszcze 2a na pewno wrócicie szczęśliwi i zadowoleni nie kupisz mercedesa w cenie syrenki żeby nie było że pracuję dla alfa star podaję meila andrzejstelmach3@wp.pl chętnie odpowiem na wasze pytania jeśli je macie odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy... [2011-09-08 14:18 91.205.73.*]
Polskie morze to swoisty fenomen którego po obaleniu komunizmu nigdy nie rozumiałem. Nie dość, że drogo to jeszcze delikatnie pisząc "lato bywa niegorące". Rozumiem jednak, że posłużyło Ci raczej za przykład na poparcie tezy, że jak kogoś nie stać to niech potem nie narzeka. Nad Twoją radą mógłbym się zadumać gdyby nie fakt, iż jest kompletnie bezwartościowa. Na naszym rejsie po Nilu, na którym to spotykają się, jak zapewne wiesz (a przynajmniej na to wygląda), turyści z różnych opcji, najbardziej na swoje warunki narzekali burżuje Twojego pokroju którzy wyłożyli na te dodatkowe dwie gwiazdki. Co po odwiedzeniu pewnego hotelu w Kairze kompletnie przestało nas dziwić (praktycznie identyczny standard pokoju jak w naszej norze, tylko jedzenie o niebo lepsze). Podsumowując, teza którą próbujesz udowodnić jest po prostu bezwartościowa i odradzam wszystkim kierowanie się nią, a w szczególności klientom "Alfa Star". Będąc po obfitej lekturze (szkoda że spóźnionej) postów innych klientów tego biura, jak i oczywiście własnych doświadczeń, ta dotycząca jego powinna brzmieć "trzeba mieć po prostu szczęście" bo gdy się je ma można nawet z wczasów wykupionych w tym biurze wrócić zadowolonym, czego dowodem Twoje wczasy. Odnośnie ogólnych kwestii to nieporównywanie celniejsza jest ta o wybieraniu oferty niemieckich biur podróży (nie Twoja niestety). Jeszcze słowo na temat dwóch kwestii które poruszyłeś. Rozumiem, że dla Ciebie "traktowanie jak szejk" to przygotowywanie posiłków które po prostu smakują, dbanie o czystość czy elementarne zasady kultury osobistej. Skoro tak to muszę Ci się pochwalić, że ja akurat żyje jak szejk na codzień więc trudno abym na urlopie obniżał standardy. A co do żółci to naprawdę nie życzę Ci (a korzystając z usług "Alfa Star" masz sporą szansę) abyś kiedyś płacąc za swoje gwiazdki przeżył to co wielu klientów "Alfa Star" bo wtedy jakiś mądrala po merytorycznym opisie swojej przygody, nie wierząc że to jest możliwe, może Cię o to oskarżyć. Wierz mi, ja też tak na to patrzyłem przed tą wyprawą. Tyle mojej odpowiedzi. Pozdrawiam! odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy... [2011-09-07 13:07 91.205.73.*]
Polskie morze to swoisty fenomen którego po obaleniu komunizmu nigdy nie rozumiałem. Nie dość, że drogo to jeszcze delikatnie pisząc "lato bywa niegorące". Rozumiem jednak, że posłużyło Ci raczej za przykład na poparcie tezy, że jak kogoś nie stać to niech potem nie narzeka. Nad Twoją radą mógłbym się zadumać gdyby nie fakt, iż jest kompletnie bezwartościowa. Na naszym rejsie po Nilu, na którym to spotykają się, jak zapewne wiesz (a przynajmniej na to wygląda), turyści z różnych opcji, najbardziej na swoje warunki narzekali burżuje Twojego pokroju którzy wyłożyli na te dodatkowe dwie gwiazdki. Co po odwiedzeniu pewnego hotelu w Kairze kompletnie przestało nas dziwić (praktycznie identyczny standard pokoju jak w naszej norze, tylko jedzenie o niebo lepsze). Podsumowując, teza którą próbujesz udowodnić jest po prostu bezwartościowa i odradzam wszystkim kierowanie się nią, a w szczególności klientom "Alfa Star". Będąc po obfitej lekturze (szkoda że spóźnionej) postów innych klientów tego biura, jak i oczywiście własnych doświadczeń, ta dotycząca jego powinna brzmieć "trzeba mieć po prostu szczęście" bo gdy się je ma można nawet z wczasów wykupionych w tym biurze wrócić zadowolonym, czego dowodem Twoje wczasy. Odnośnie ogólnych kwestii to nieporównywanie celniejsza jest ta o wybieraniu oferty niemieckich biur podróży (nie Twoja niestety). Jeszcze słowo na temat dwóch kwestii które poruszyłeś. Rozumiem, że dla Ciebie "traktowanie jak szejk" to przygotowywanie posiłków które po prostu smakują, dbanie o czystość czy elementarne zasady kultury osobistej. Skoro tak to muszę Ci się pochwalić, że ja akurat żyje jak szejk na codzień więc trudno abym na urlopie obniżał standardy. A co do żółci to naprawdę nie życzę Ci (a korzystając z usług "Alfa Star" masz sporą szansę) abyś kiedyś płacąc za swoje gwiazdki przeżył to co wielu klientów "Alfa Star" bo wtedy jakiś mądrala po merytorycznym opisie swojej przygody, nie wierząc że to jest możliwe, może Cię o to oskarżyć. Wierz mi, ja też tak na to patrzyłem przed tą wyprawą. Tyle mojej odpowiedzi. Pozdrawiam! odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy więcej! [2010-11-02 00:05 83.23.188.*]
A ja jeżdżę na wakacje z niemieckimi biurami i nie mam problemów(za te same pieniądze!) odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy więcej! [2010-10-24 19:32 78.30.94.*]
myślę że jeżeli chodzi o Egipt należy dobrze się wczystać [przed wyajzdem w standard hotelu to ważne. Jabyłam z Alfą 2 razy i w wakacje wybieram się po raz trzeci jednak toatlną pora,żką jest rezerwowanie hotelu 3* w Egipcie dotyczy to wszystkich organizatorów. Życzę następnym razem milszych wrażeń POozdrawiam odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy... [2010-10-25 13:52 91.205.73.*]
Generalnie ciężko się wczytać w standard hotelu przy opcji "Fortuna" co oznaczałoby że wszystkie oferty "Alfa Star" opatrzone tą opcją należałoby omijać szerokim łukiem z czym się w pełni zgadzam. Odnośnie egipskich hoteli trzygwiazdkowych to w większości zgoda choć na własne oczy widzieliśmy dość rozsądny o tej właśnie ilości gwiazdek. A co do innych biur to ja bym niektórych z nich nie obrażał bo na przykład w norze do której nas wrzucono na recepcji leżał katalog jeszcze tylko jednego polskiego biura (zapamiętamy je oczywiście z pewnością ku przestrodze). Pozdrawiam odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy więcej! [2010-10-23 21:43 87.99.49.*]
Ja również byłam na wycieczce w egipcie wycieczka obiazdow Egipt w przekroju. Co do hotelu, mysle ze jak byscie poczytali przed wyjazdem o Nefertiti to nie chcielibyscie pojechac do tego hotelu. 3* do ktorych trafiliscie jest standartem w Egipcie i wiekszosc 3* hoteli tak wyglada. Co do piwa podawanego w malych kubeczkach jest tak w kazdym hotelu niezaleznie od ilosci *. Ja nie mialam zastrzezen co do tego biura, przed wyjazdem poczytalam wiedzialam na co sie decyduje i za jaki standard płace. Rada na przyszlosc zanim zarezerwójesz wyjazd przeczytaj co bierzesz. Pozdrawiam i zycze powodzenia w kolejnych wyprawach. odpowiedz »
Alfa Star - Pierwszy i ostatni raz czyli nigdy... [2010-10-25 14:07 91.205.73.*]
Ciężko było poczytać o hotelu do którego trafimy skoro wybieraliśmy się z opcją "fortuna", a co do standardu hotelu to od tego jest biuro aby wybierać te sensowne w tym standardzie a nie wykorzystywać sytuacje do wrzucania ludzi do najtańszych obskurnych nor. A zdanie o piwie powinno sprawić, że powinienem zostawić Twój post bez odpowiedzi gdyż albo nie wiesz o czym piszesz albo celowo konfabulujesz sugerując się informacją w naszym poście dotyczącą faktu, iż była to nasza pierwsza wyprawa z biurem podróży w ogóle. Nie znaczy to niestety dla Ciebie, iż była to nasza pierwsza wizyta w hotelu w ogóle czy, że nie mamy znajomych którzy wielokrotnie korzystali z opcji all inclusive w różnych miejscach. Otóż informuje, iż osobiście byliśmy w hotelu trzygwiazdkowym w Hurghadzie (badaliśmy czy warto się do niego przenieść) i widzieliśmy jak ludziom nalewano tam drinki i napoje w spore szklanki, także mała prośba o nie rozśmieszanie forumowiczów niewiedzą lub obronę beznadziejnego biura za wszelką cenę. Ostatnia rada bezcenna. Niestety to co przeczytałem w necie po powrocie utwierdza mnie w przekonaniu, iż nigdzie więcej z "Alfa Star" się nie wybiore. Pozdrawiam odpowiedz »
|