|
|
|
Wątek:
|
Kłopoty przewoźnika Polski Express?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 83.22.230.*
|
|
Data wysłania:
|
2007-04-18 13:56
|
|
Temat:
|
Polski Express - coś nie tak?
|
|
Treść:
|
2.5 promoila alkoholu - tyke stwierdzila policja badajac kierowce autobusu linii Polski Express.Autobus mial wyjechac 13 kwietnia o godz 15.00 z Warszawy Centralnej do Gdyni. Ja jechalam do Ostrody. Autobus spoznial sie . Zdenerwowani pasazerowie czekali, az w koncu pojawila sie Pani z budki sprzeadjacej bilety i oznajmila ze autokar przyjedzie pozniej. I przyjechal o 15.30. maly busik, ktory mogl zabrac tylko 16 osob. Zgroza. Siedzielismy juz zapakowani i czekalismy na odjazd. W koncu po 10 minutach czekania spytalam sie kierowcy dlaczego nie jedziemy, skoro wszysto jest. Pasazerowie sa, kierowca jest, paliwo jest, wiec co? Czego nie ma? Sprzedawca biletow z budki pojawil sie i powiedzial ze musimy czekac, tylko nie mogl powiedziec nam na co czekaamy. Na moje pytanie powiedzial mi: "nie moge Pani powiedziec". Po godzinie czekania i rozmowie z kilkoma pasazerami ustalilismy ze podejrzewamy iz kierowca jest pijany, firma o tym wie ale nie chce nam powiedziec. Nie chca potwierdzic naszych obaw ale i tez nie chca oddac nam pieniedzy za bilet. Wiec zadzwonilismy na policje i poprosilismy wladze o przyjazd i skonfrontowanie naszyvch podejrzen. Policja przyjechala i po zbadaniu okazalo sie iz faktycznie kierowca jest pijany i ma 2.5 promila alkoholu we krwi. Czuc bylo od niego wodke na odleglosc, dlatego tez on nie chcial by jakikolwiek pasazer siedzial tuz obok niego. Jeden z podroznych musial wiec byc odprawiony z kwitkiem. Przyjechal tez szef firmy, nie powiem zeby wygladal wiarygodnie a na pewno nie reprezentacyjnie ze swoja rzeczniczka jak sie domyslelismy. Odciagnal od nas policjanta na bok i chcial pewnie z nim zalagodzic sprawe. My jako pasazerowie podnieslismy w koncu glos i zazadalismy zwrotu biletow oraz pokrycia pozostalych kosztow zwiazanych z przedluzeniem pobytu w stolicy badz szukania alternatywnego dojazdu do miejacs docelowego. Ja gdyby nie uprzejmosc innej pasazerki musialabym niestety zostac w stolicy(chyba na Dworcu Centralnym!!!) bo niestety jedyny pociag do Olsztyna jaki mialam nie dawal mi zadnej mozliwosci dojazdu do Ostrody, chyba ze dopiero rano. Wspolpasazerki brat musial po nas wyjechac do Olsztyna w przeciwnym razie mialam do wyboru. Centralny w Warszawie lub Dworzec Glowny w Olsztynie. Firma pod presja pasazerow laskawie zwrocila nam bilety. Szef doskonale wiedzial ze kierowca jest pijany. Dlaczego nie powiedzieli nam o tym o godz 15.00? Dlaczego nie powiedzieli ze albo znajda drugiego kierowce i decydujemy sie czekac, lub przeprosza i oddadza pieniadze za bilety jezeli chcemy skorzystac z innej formy transportu? Szef nawet dzwonil do kierowcy i osobiscie slyszlam rozmowe, kidy kierowca zapewnial. ze dobrze sie czuje, zawalu serca nie dostanie i moze jechac w trase. Na co czekalismy? Az kierowca lekko wytrzezwieje i poprowadzi minibusik z 16- toma pasazerami? Gdybysmy nie wzieli my pasazerowie sprawy w soje rece pewnie bysmy stali tam do rana. A wiec Pasazerze Polskiego Expressu zanim wsiadziesz do ich autokaru sprawdz czy kierowca jest trzezwy zeby bezpiecznie dojechac do celu. I nie daj sie firmie! Nie pozwol odwlekac i marnowac Twojego czasu, tak bardzo cennego dla nas wszystkich. Pozdrawiam. Anna Robaczewska - Podkowa
|