|
|
|
Wątek:
|
Mam takie pytanko, czy ktoś w tym roku wybiera się na wczasy z biurem VIVA TOURS.
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 77.115.34.*
|
|
Data wysłania:
|
2008-08-27 20:25
|
|
Temat:
|
Mam takie pytanko, czy ktoś w tym roku wybiera się na wczasy z biurem VIVA TOURS.
|
|
Treść:
|
Mój Szanowny Przedmówca (BRAT Marcin) przedstawił ogólna sytuację w obu miastach i hotelach. Nie skupie się na Hammamecie, gdzie po prostu warto bez ryzyka pojechać i na własne oczy zobaczyć prawdziwą Tunezję i spędzić spokojnie wczasy. Natomiast Monastir to rzeka tematów (oczywiście tych, o czym sami w czwórkę musieliśmy się niestety przekonać, negatywnych). Zacznę od rozpoznania, które zrobiłem jeszcze w Polsce przed wyjazdem w internecie. Google erarth było mi w tym pomocne... z wysokości 700 metrów Monastir wyglądał wprost idealnie: historyczne miasto z otaczającymi go plażami... UWAGA!!!! to złudzenie (lub niedoskonałość mojego monitora) miasto fakt, jest duże ale posiada tylko 250 metrową miejską plaże która znajduje się w zatoce przy jachtowym porcie reszta to betonowe zabezpieczenie lini brzegowej. Pomijam fakt że "prywatna plaża" hotelu Esplanade czyt. wydzielony kawałek piasku gdzie teoretycznie nie mogli wchodzić miejscowi znajdował się na tej "oazie wypoczynku". Obrazując: miasto gdzie kilkanaście tysięcy ludzi nie ma w domu bieżącej wody zgadnijcie gdzie załatwia swoje higieniczne potrzeby, gdzie temperatura powietrza dochodzi do 40 kilku stopni w cieniu??? Dlatego nie powinien nikogo dziwić widok (z hotelowego balkonu) siedzących od godziny 4 lokalnych tubylców w morzu. W ciągu dnia widok staje się bardziej żenujący ponieważ miejscowym zwyczajem jest wywalanie śmieci (i nie tylko) gdzie się tyllko da. Rekordziści wyrzucają ją pod siebie, obok siebie lub na siebie. W dalszym ciągu opisuję tylko plażę... Do tego wszystkiego dochodzi inny lokalny zwyczaj uprawianych przez miejscowych "młodzieńców". Ogólnie jest wiadomo, że białe kobiety (szczególnie blondynki) są kokietowane w tamtejszych krajach i to się potwierdziło w Hammamecie (wszystko w granicach rozsądku i dobrego gustu) natomiast Monastir...kurcze mogę zrozumieć, że na widok kobiety odejmuje im te resztki kultury, i że obmacywanie pod wodą to jest ich jedyne hobby ale żeby robić to facetom??? bez komentarza. Nie będę pisał o tragicznych warunkach w Esplanade (masę opini znajdziecie na wakacje.pl) tylko powiem co było tam fajnego: oprócz wspomianego portu, ok były dwa sklepy w których można było kupić ciekawe wina (uwaga na piątki i niedziele, wtedy alkoholu nie sprzedają) i sklep z pamiątkami YASMIN CENTER gdzie nie trzeba było użerać się z lokalnymi naciągaczami. Jak ktoś mi powie, że targowanie z nimi jest fajna zabawą to faktycznie nie zna prawdziwych cen, ja po dwóch tygodniach trochę je poznałem i z taką więdzą już nie byłem ich frendem i ich "dobra cena dla polaka" lub " dla was za darmo" nie robiło na mnie wrażenia. A kiedy dochodziło do prawdziwych negocjacji i widzieli że nie maja doczynienia z frajerem to bardzo szybko "wypraszali nas ze sklepu" na szczęście...Rekordzistą był jeden taksówkarz znaliśmy juz miasto, mieliśmy do przejścia 350 metrów wzdłuż ulicy, "zaszaleliśmy" i wzieliśmy taksówkę i oczywiście ustaliliśmy cenę z kierowcą, po czym ten gamoń (oszukując już tylko samego siebie) "skrócił" sobię drogę o jakieś 5 km (zrobił by pewnie 5 następnych gdyby nie nasza uwaga że właśnie mineliśmy cel naszej podróży). Generalizując: monastir ewidentnie jest miastem zepsutym przez samych turystów i widać to na każdym kroku. A Viva Tours oferując swoim klientom esplenade szkodzą sobie najbardziej, tylu klientów ile tam wysłali tyle dostaną reklamacji... PS POZDRAWIAM NASZYCH PRZYJACIÓŁ (SIOSTRĘ ANNĘ I BRATA MARCINA) gdyby nie Oni to po zobaczeniu tego hotelu nawet bym sie tam nie zameldował tylko wracał do Polski...Bogurodzica....
|