|
|
|
Wątek:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 194.165.41.*
|
|
Data wysłania:
|
2008-10-17 10:41
|
|
Temat:
|
Czy ktoś bywał gdzieś z Jet Touristic?
|
|
Treść:
|
Byliśmy sporą grupą z Jet Touristic pod koniec września 2008 w hotelu Club Santana, wersja all inclusive. Nie wiem czego oczekiwała przedmówczyni, ale narzekanie i szukanie dziury w całym to niestety domena polaków. Byliśmy tydzień i jesteśmy zadowoleni. Fakt nie mam w domu złotych klamek i stąd pewnie moje pozytywne wrażenia. 1. przeloty, transfer z i na lotnisko bez opóźnień, dobrze zorganizowane (można się przyczepić, że trochę ciasno w samolotach, ale nie zapominajmy to klasa turystyczna) 2. hotel - czysty i ładny. Faktycznie jak chcesz widok na morze i basen, trzeba dopłacić, ale moim zdaniem warto. 3. jedzenie - do wyboru, do koloru. Przez produkty mleczne, płatki, dżemy, warzywa, makarony, zupy, mięso i ciasta. Na pewno nie wolno nakładać przy jednym posiłku wszystkiego po trochu, bo i w kraju po takim posiłku byłaby rewolucja w żołądku. Reasumując, każdy coś wybierze dla siebie. Nie przypominam aby coś mi porcjowano, a raczej wydzielano. Jeżeli np. coś było podawane na gorąco przez obsługę to (najczęściej na kolację) to, zawsze można było przecież poprosić żeby nałożyli więcej, nie było z tym problemu. Do tego kawa, czekolada, cappuccino (z automatu ciśnieniowego, jakość bez zastrzeżeń), herbata, soki, woda. Myśmy nawet nie uczestniczyli we wszystkich posiłkach, bo ileż można jeść i jak często. 4. Bar - lali co się chciało i ile się chciało (raz tylko wieczorem, tuż przed zamknięciem baru - wydawali 1 drink, 1 persona na polecenie szefa i wtedy faktycznie kto chciał się napić musiał kilka razy w kolejeczkę). Nie wiem może na innych turnusach coś rozwadniali, na naszym nie, i bardzo często sami prosiliśmy żeby tak dużo nie lali (człowiek chciał mimo wszystko zachować pion). 5. Animacje były i dyskoteki również - ale wydaje mi się że to norma, a jak ktoś chce ciszę to, do 22.00 w Santanie jej siłą rzeczy nie ma i powinien wybrać wyjazd do lasu. 6. Wino i piwo - podają ich rodzime i faktycznie są one nieciekawe. Widać nie mają dobrego smaku. 7. Na plaży fakt (oprócz koloru i struktury piasku na który nie ma się wpływu) faktycznie leżaki nie grzeszyły czystością. 8. Przejście między hotelem, a morzem - było wieczorem zamykane, ale nie po to, by utrudnić życie wczasowiczom, a w celach bezpieczeństwa, żeby nikt obcy nie wszedł na teren hotelu (myśmy wychodzili głównym wejściem hotelowym i też nie było tragedii). 8. Na stwierdzenie przedmówczyni, że "Fale bardzo duże - sztucznie wymuszone przez betonowe płyty, nie dało się praktycznie kąpać" - nie będę się wypowiadać, bo ręce opadają. i na koniec: nie jestem ich pracownikiem, akwizytorem i innym spowinowaconym. Pozdrawiam Zadowolona
|