|
|
|
Wątek:
|
Set jetting w Polsce, czyli wycieczki do miejsc kręcenia kin
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP automat.*
|
|
Data wysłania:
|
2009-01-12 15:42
|
|
Temat:
|
Set jetting w Polsce, czyli wycieczki do miejsc kręcenia kin
|
|
Treść:
|
Aktualność: Na podstawie wyników ruchu turystycznego widać, że turyści coraz chętniej odwiedzają miasta znane z seriali telewizyjnych. Dzięki tzw. set jettingowi zyskała już Nowa Zelandia, gdzie kręcono "Władcę pierścieni", czy Oksford, miejsce akcji filmu o Harrym Potterze.
Polskie miasta chcą naśladować ten trend, licząc na wzrost liczby turystów. Polska Organizacja Turystyczna chce nawet w tym roku uruchomić kampanię promującą Polskę za granicą, która będzie powoływać się na kręcone u nas filmowe hity.
Urząd Miasta Łodzi ogłosił już konkurs na projekt filmu fabularnego, dokumentalnego lub animowanego. Zdjęcia zwycięscy, który otrzyma milion złotych będą zrealizowane w tym właśnie mieście. Ale tylko jeśli jego produkcja wypromuje miasto.
Podobne wydatki chcą zrealizować Gdynia, Gdańsk czy Kraków. Jest tylko jeden warunek - produkcje mają reklamować najciekawsze miejsca w mieście i regionie.
Set jetting jest spotykany w Polsce dość rzadko. Ale jest. Przykładem może być np. miasteczko Jeruzal - niewielka miejscowość koło Mińska Mazowieckiego znana jest bardziej jako Wilkowyje z popularnego serialu TVP1 pt. "Ranczo". Gdy okazało się, że serial ogląda nawet 7 milionów widzów, Jeruzal natychmiast pojawił się na turystycznej mapie kraju. Sandomierz spopularyzował serial pt. "Ojciec Mateusz" z Arturem Żmijewskim w roli głównej.
Na Zachodzie set jetting jest już bardziej popularny, jest on nawet jedną z gałęzi turystyki. Np. film "Władcy Pierścieni" sprawił, iż liczba turystów w Nowej Zelandii wzrosła o 30%, notując rekordową ilość prawie 2.5 milionów osób.
|