Forum turystyczneTurystyka forum
BILETY LOTNICZE
° Biura turystyczne
° Baza turystyczna
° Turystyka biznesowa
° Turystyka krajowa
° Turystyka zagraniczna wyjazdowa
° Transport
° Gastronomia
° Turystyka zagraniczna przyjazdowa
° Turystyka na świecie
° Inne związane z branżą
° Temat dowolny




Forum grupa: Turystyka krajowa

Wątek: Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego lekarza!
Autor: Czytelnik IP automat.*
Data wysłania: 2006-06-06 14:52
Temat: Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego lekarza!
Treść: Aktualność:
Wódz Yzegus wprowadził wizy dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć Galindię. Z każdym rokiem kraina z fantazji wiejskiego lekarza staje się coraz bardziej popularna.

Cezary Kubacki wciela w życie swoje pomysły, natomiast jego żona Maria pilnuje interesu.

Wódz Galindów Yzegus II, a prywatnie Cezary Kubacki wyznaje - Jeszcze leżał śnieg, gdy podjechał bus i ze środka wyszli opaleni ludzie. Pomyślałem, że pomylili drogę i zamiast do hotelu Gołębiewski w Mikołajkach trafili do Galindii. Ale pomyłki nie było. To ekipa brazylijskiej telewizji przyleciała nakręcić o nas film.

W Galindii filmy kręciły już telewizje polskie, niemieckie i francuskie. A gośćmi krainy były największe światowe koncerny, gwiazdy i gwiazdki kina, telewizji i estrady, biznesmeni, prezesi banków, ambasadorowie, znani dziennikarze i turyści od Nowej Zelandii po Filipiny.

Wszystkich swoich gości Yzegus wraz z grupą odzianych w skóry Galindów napadał, więził, zakuwał w dyby, wsadzał do klatek, układał na palenisku i podpiekał. Przygodę przeżyli wszyscy i zgodnie przyznali, że właśnie tutaj pozbyli się stresów, napięcia i bólu głowy.

Na podstawie obserwacji gości, wódz przyznał - Uzyskanie akceptacji u sztywniaków, i to na trzeźwo, jest najtrudniejsze.

Cezary Kubacki zdobył nagrodę za najlepszy produkt turystyczny, który stworzył w mazurskim Bartłowie nad jeziorem Bełdany.

Brodaty wódz Galindii ma miedzianą koronę na dzierganej czapeczce, na szyi dorodny bursztyn, a ubrany jest w lnianą koszulę spiętą miedzianą broszą i kamizelkę ze skór. W dłoni trzyma sękatą laskę zwieńczoną nieoszlifowanym kamieniem, dwoma rogami i wianuszkiem szabli dzika. Nic w jego stroju nie jest przypadkowe. Bursztynem handlowali Galindowie - plemię, które zamieszkiwało te ziemie przed tysiącem lat. Wiadomo o nich jedynie tyle, że polowali na dziki, decyzje podejmowali na wiecach, a pisma nie znali.

Galindowie zniknęli w mrokach historii, pozostawiając pole dla wyobraźni Cezarego Kubackiego i sprawności organizacyjnej jego żony. Pani Maria opiekuje się kasą, hotelem i pracownikami. Cezary Kubacki przyznaje, że bez niej nie osiągnąłby takiego sukcesu.

Jeszcze 17 lat temu, wiejski lekarz z Ukty wraz z żoną Marią siali zioła i zarabiali na nich największe pieniądze w gminie. Niestety zmiana ustroju w Polsce spowodowała, że musieli zająć się czymś innym.

Maria Kubacka wspomina - Mój ojciec i Cezary bardzo chcieli mieć ziemię. W 1976 roku wypatrzyli 20 hektarów bagien z siedliskiem, za wsią Iznota i zmusili mnie, żebym pokończyła kursy i dostała uprawnienia rolnicze. Mówili: ty tylko zdobądź papier, potem nie musisz nic robić.

Cezary Kubacki był do godziny 15 lekarzem, a potem jechał na swój półwysep zasypywać bagna piaskiem, a piasek użyźniać nawozem. Kubaccy zasiali na swojej ziemi zioła. Były to jedyne rośliny, które mogły u nich wyrosnąć.

Kubacki wyznaje - Wymyśliłem narzędzia, agregaty do zbierania, sadzenia, odchwaszczania. I machnąłem pięć hektarów. Udały się. To obsialiśmy całe 20. Zacząłem walczyć o każdy kawałek ziemi w okolicy. Mieliśmy największą plantację ziół w Polsce. Ponad 30 hektarów. Zostałem prezesem Polskiego Związku Zielarskiego.

Pani Maria również mężowi pomagała. Codziennie doglądała hektarów mięty, siała i zbierała, nawet prowadziła ciągnik. I cały czas marzyła, że na półwyspie przy jeziorze stanie ich prawdziwy dom.

Dom stanął na początku lat dziewięćdziesiątych. Zaraz potem ziołowy biznes przestał być opłacalny, więc Kubaccy postanowili otworzyć pensjonat.

Cezary Kubacki postanowił znaleźć coś, co wyróżniałoby jego miejsce, czyniąc je jedynym i niepowtarzalnym. Nazwa siedliska - Bartkowo vel Bartłowo była bliska pruskiemu plemieniu Bartów, które zamieszkiwało ziemie przed dwoma tysiącami lat. Wczytując się w historię Bartów, Cezary Kubacki odkrył Galindów. I nazwał swoją ziemię Galindia - Mazurski Eden. Przyznaje - Nie profanuję historycznej Galindii. Ona jest dla mnie symbolem krainy, o której niedużo wiemy, bo nie opisał jej żaden kronikarz. To tajemnica, którą ja rozbudowuję.

Następnie z drewnianego domu powstał pierwszy hotel, w którym pokoje są z drewna, wikliny i kamienia. Przy wejściu znajduje się szpaler wyrzeźbionych wojów, drewniane kruki na drzewach rosnących korzeniami do nieba oraz drewniane rusałki.

Natomiast w podziemnej restauracji można skosztować miedzy innymi: bitek z niedźwiedziej łapy, uszka nietoperza z napitkiem halucynogennym, ucieszynkę, czyli lewą cynaderkę z Wielkiego Rysia, golonkę z tura z zimnym piwem i gorącą dziewczyną, a dla wegetarian: korzonki na korzonki oraz korzonek na korzonek.

Wnętrze restauracji też jest oryginalne. Znajdziemy w niej między innymi: gliniane naczynia lepione na starą modłę, wiklinowe kinkiety, skóry i sieci na ścianach, drewniane ryby i rzeźbione kamienie przy kominku.

Dalej znajdują się stylizowane groty pełne zakamarków, w których siedzi się na pniakach obciągniętych skórami. Jest bursztynowa komnata, czyli sala z sufitem z bursztynowych stalaktytów. Natomiast Lochami Demonów dochodzi się do sali Groty Perkuna, czyli dużej sali konferencyjnej. Tutaj najnowocześniejsze urządzenia audiowizualne sąsiadują z szamańskimi bębnami, rzeźbami pruskich bóstw i namiotem ze skór.

Galindia wcale nie jest prymitywna. We wszystkich pokojach są łazienki, telewizory, szerokopasmowy dostęp do internetu, a w grotach bar i dyskoteka. Na terenie Galindii jest też sklepik z wyrobami wiejskich artystów samouków.

Obecnie Galindia oferuje 180 miejsc noclegowych w hotelach. Pokój jednoosobowy kosztuje od 200 zł, natomiast za apartament trzeba zapłacić od 500 do 600 zł.

W sezonie, który trwa od wczesnej wiosny, pracuje w Galindii ponad 30 osób. Najnowszy, otwarty w 2005 roku hotel Refugia (od łacińskiego refugium - schronienie), prowadzi najmłodszy syn Kubackich - Dariusz.

Maria Kubacka wyjaśnia - Darek długo Refugię budował. Może osiem lat. Wiele prac robiliśmy sami. Nie braliśmy kredytów. Kilkaset tysięcy złotych na wyposażenie syn dostał z unijnego programu dla małych firm.

Dwaj starsi synowie, Miron i Rafał, również prowadzą hotele. Pani Maria wyznaje - Wciąż mamy nowe pomysły - na salę konferencyjną, pensjonat. I tak już chyba będzie do końca naszych dni.


OdpowiedzPowrót do drzewa wątku

Odpowiedzi:

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2011-11-02 16:14 95.49.96.*]
nie polecam. ceny z kosmosu, obsluga nei odpowiada poziomowi jaki obiecuje hotel. w pokojach zimno, pelno skor, brud i syf. i az mnie dziwi ze za obejrzenie kilku drzew i kilku wyrzezbionych pienkow ludzie placa i jeszce sie tym ciesza, nic wartego uwagi, bylam tylko raz na wyjezdzie sluzbowym i nie zamierzam tam wracac,bylam szczerze zawiedziona tym co zobaczylam. odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2011-07-31 23:37 81.210.95.*]
wystarczy zapytać w recepcji o np. przewodnika i zwiedzanie staje się super - 2 godziny z różnymi opowieściami. Spędziliśmy tam prawie cały dzień, dobrze zjedliśmy, może nie najtaniej, ale w wielu normalnych knajpach jest drożej. Galindia ma swój klimat. POLECAM Mariusz odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2011-05-26 17:10 178.42.215.*]
10 zl za wejscie do restauracji bo trzeba przejsc przez piwnice (groty) ktora juz widzielismy,a w restauracji pusto, czekalismy az ktos z obslugi do nas podejdzie,nikogo nie bylo i nikt nie podszedl. zabralismy sie z tamtad. 40 zl w bloto , a droga dojazdowa gorsza niz dojazd do budowy. nie polecam i odradzam odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2011-06-20 17:33 94.231.51.*]
W ostatni weekend miałem możliwość zobaczenia ''sławnej'' Galindii i powiem szczerze, że te miejsce można można polecić jedynie osobie, której chcemy zmarnować czas... Lipa na maxa... odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2010-08-05 22:57 79.185.202.*]
Wielka chała,radzę omijać to miejsce . odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2010-08-17 16:33 83.24.37.*]
byłem tam w ostatni weekend. Nie warto za taką cenę. Nie warto nawet zapłacić 10 zł za wjazd na teren. Trochę drzew odwróconych do góry korzeniami i poustawianych pni. Pokoje w hotelu średnie, śniadania również. Ale to co robią w barze to już jest przegięcie. Pieczywo 2 zł za 2 kromki, musztarda 1 zł... :((( żenada. O alkoholu nie wspomnę. Takich cen nie ma nawet w Warszawie na Starówce. No ale : lodówki w pokoju nie ma, do cywilizacji daleko więc łupią aż d..a boli... odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2010-09-06 18:50 95.40.63.*]
hahaha.. najlepiej wszytko za darmo.. jest tyle postów.. wiadomo, że sa wizy po 10 zł.. wieć mozna wczesniejsie zdecydowac czy jechac czy nie.. nikt nikogo nie zmusza.. ja jezdzę kilka razy w sezonie i poza nim też.. mimo, że nie mam blisko.. ale chodzi o miejsce i spedzenie czasu.. co do jedzenie chleba nikt nikogo nie zmusza.. nawet kaczek.. zdegustowanym polecam Mcdrivy z darmowum kechupem.. a co do cen w wawie.. fakt powaliłi ich tam,, nawet na starówce.. ani lasu, ani jeziora.. tylko beton i takie ceny.. ZRÓBCIE COS Z TYM!! odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2011-08-04 17:18 195.245.213.*]
W tym roku (2011) wybraliśmy się z mężem na wakacje sentymentalne po Mazurach. Zaplanowaliśmy odwiedzenie miejsc, które często wspominamy, miejsc z których przywieźliśmy wspomnienia, które zostaną z nami na całe nasze życie. Towarzyszką podróży była nasza córeczka, której chcieliśmy pokazać te wszystkie cuda. Na naszej wspomnieniowej trasie była Galindia, postanowiliśmy tu zjeść obiad, a na deser może jakieś lody, kawa. Dawniej
Gościliśmy w niej tak dawno, że aż strach szukać w pamięci ile lat upłynęło.
Pora roku i czas nie sprzyjał wówczas wypadom, było zimno, mokro, popadywał śnieg, choć padać już nie powinien a na jeziorach utrzymywał się jeszcze lód. Jechaliśmy do Galindii dług,o po leśnej rozmiękłej drodze, powoli tracąc nadzieję, że dojedziemy dokądkolwiek. Wzajemnie skrywaliśmy myśl, a może jednak zawrócić.
Wyjechaliśmy wreszcie na polanę, między drzewami stał dom. Taki jaki każdy kochający zieleń, ciszę i święty spokój chciałby mieć na własność. Weszliśmy do środka, omijając leżące na schodach piękne, ogromne psy, których nasze przybycie w ogóle nie zajmowało. W halu pachniało świeżym drewnem, już było pięknie.
Dostaliśmy klucze do pokoju "...jak chcecie to je weźcie, ale wszystkie pokoje są pootwierane, jesteście jedynymi gośćmi". Przywitał nas przestronny pokój z pięknym widokiem i przestroga "...tylko uważajcie, bo są drzwi na taras, ale tarasu jeszcze nie ma, a to dość wysoko". Było zimno, ale z drugiej strony było tak bajkowo, że zupełnie nam to nie przeszkadzało. Na noc dostaliśmy piecyki i dodatkowe koce. W jadalni byliśmy sami z panią kucharką, oj Ona to nas rozpieszczała: "...to co wam zrobić na obiad, o której przyjdziecie, jakby coś wam wypadło to poczekam". Na śniadania mieliśmy schodzić jak się dobrze wyśpimy, no bo przyjechaliśmy na odpoczynek. W tym czasie budowały się owiane tajemnicą groty. Czasami nieśmiało udawało się nam coś podejrzeć.
Na odjezdnym gospodarze opowiedzieli nam kilka anegdot o Galindii i jej gościach o dawnych czasach i życiu ludzi w skórach. Było tak, że ... ach trudno uwierzyć, że tak było! Lipiec 2011 Jedziemy przez las, droga leśna, ale jakże inna od tej dawnej w dużej części wyasfaltowana. Nie jesteśmy sami na drodze. Mijają nas różne samochody. Jesteśmy już blisko, ale co to? Korek? W lesie? Wychodzić z samochodu się nie chce, bo oczywiście siąpi deszcz. Czekamy chwile, dłuższą chwilę i ...to niemożliwe, idzie w kierunku samochodów pani i sprzedaje ...bilety na wjazd na teren hotelu po 10 zł za osobę. Mówię po co przyjechaliśmy "...to nie ma znaczenia, że jedziecie Państwo na obiad zapłacić trzeba, bo są atrakcje. A jakie? ...no różne i za ich oglądanie się płaci." Moje uwagi
Nie wjechaliśmy i nie chodziło tu o te 10 zł od osoby, po prostu wszystko ma swoje granice. (Tak trzeźwo licząc, w restauracji, z pewnością wydałabym znacznie więcej. Ale to już nie moja kalkulacja)
Czy jakieś granice znają właściciele obiektu, którzy już tak na wszystkim chcą robić...
odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2010-03-17 14:49 88.156.15.*]
Pomysł-w porzadku, okolica-super. Wewnątrz jest zimno, woda w kranach zazwyczaj lodowata, okropnie cienkie ściany, słychac gdy sasiad zmienia kanal w tv. Co do samego "wodza", koszmarne poczucie humoru. Pobyt dluzszy niz dwa dni? Co tam robic zima? Jest duzo, duzo ciekawszych miejsc. odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2010-04-06 12:41 213.192.66.*]
a jakie ciekawsze miejsca polecasz???? odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2009-10-11 22:00 83.18.15.*]
Za 300 zł można się przespać w zimnym pokoju,po wcześniejszym usunięciu much.Fajna jest inscenizacja napadu-szczególnie na osoby spożywające własny alkohol! bomba-bardzo realistyczne!
Jedzenie przeciętne,kawa po 8 zł w wyszczerbionym kubasku!
Ceny nie adekwatne do jakości.
mieszczuch
odpowiedz »

szambo [2009-09-15 22:09 83.3.188.*]
Jeśli chodzi o nieczystości to okazuje się, że wypompowywane są na łaczkę albo na parking,(byłem swiadkiem takiego procederu) jednym słowem ścieki kanalizacyjne wpadają do j. Bełdany - nie polecam.
Z ekologiąna bakier - całkowita ignorancja.
odpowiedz »

to chore [2009-08-31 13:36 82.177.9.*]
po zeszłorocznej wizycie w Galindii miałem nadzieję tam nie wrócić. Ani cicho, ani miło, ani wiejsko, sielankowo itd. a już z pewnością nie tanio. To chore, aby pobierać 10 zł za wstęp, przy czym mieliśmy tam tylko zjeść obiad - za namową naszych znajomych, którzy chcieli zobaczyć te "super" miejsce. Jeśli ktoś pisze, że to piękne miejsce na Mazurach - po prostu nie zna Mazur. Ten rejon jest piękny, ale kolejne takie ośrodki nad jeziorami tylko niszczą krajobraz i przyrodę. O wiele piękniej, milej i bardziej sielankowo jest pod namiotem. Jeśli ktoś chce koniecznie mieszkać w hotelu, to są przecież pokoje w każdym mieście. Ratujmy Mazury - nie betonujmy kolejnych brzegów, nie zostawiajmy śmieci, nie hałasujmy, bo całe to piękno zamienimy w jadą wielką Galindię:( odpowiedz »

nie polecam [2009-06-06 19:34 79.162.218.*]
ceny pokoi od 400-500 zł wyposażenie to mix hotelu robotniczego ze snem pijanego drwala,karnisz w pokoju zrobiony z rurki pcv,zdechłe muchy na parapecie,łóżku i podłodze i to w ilości przekraczającej ludzkie pojmowanie.przy okazji napiszę że z innych forów moje komentarze są usuwane.niech żyje wolność słowa i opinii odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2009-05-17 20:42 81.190.139.*]
Tragedia. Byłem dzisiaj z żoną i dzieckiem 5 lat. Skasowali nas po 10 zł na dzień dobry. Z dziecka też zdarli skórę na samym wejściu 10 zł. Ceny jak w Mariocie. A jedzenie gówno warte. Nie polecam. Lepiej pojechać do Mikołajek. odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2009-11-21 13:20 220.244.97.*]
Jeli ktos przyjdzie do Twojego domu z dzieckiem i zona zaparkuje na twoim trawniku(ktos musi kosic trawe) ,przewroci drzeko , zniszczy kwiatki ,uzyje toalete,
(papier toaletowy,mydlo,recznik ,electr.etc. to sa koszty)czasami cos sie zablokuje,zbije,nie pracuje Nie mowie ze to byles Ty zwykle ludzie sa ok. ale czesto cos sie zdarzy i ty jako wlasciciel musisz to naprawic czy Ty pracujesz za darmo? Czy zwrociles uwage na okolice hotelu ? ile pieniedzy wlozono w te rzezby drzewa lodzie trawniki ,ziemie etc.Rozumiem tych ludzi 10 zl jak sie dowiedzialam od wlascicieli jest za wstemp ale jak kupujsz posilek oni ci to odliczaja prawda?
i wstemp nic ci nie kosztuje 10 zl wstemp =, 10 zl posilek.
Czy znajdziesz wielu jak oni.W moim kraju placimy za nic -tylko widziec cost 30 ,40 albo 50$
za wstemp i nikt nie ma zadnego problemu
to jest normalne.Moim zdaniem powinienes zrozumiec tych ludzi wyobraz siebie w ich sytuacji. Tess Australia
odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2009-05-03 11:15 85.193.248.*]
byłam, szkoda kasy lepiej zwiedzić wilczy szaniec w miejscowości Gierłoż odpowiedz »

niezły... [2007-10-01 09:12 83.3.75.*]
W sumie niezły pomysł na biznes, tylko troszkę przeginają z cenami... Gościu wmyślił sobie galindie... zdecydowanie wolałbym pojechać za granice!!! odpowiedz »

Byłam tam [2007-06-09 19:52 83.5.148.*]
Byłam tam i nie żałuję.. jest to bardzo fajne miejsce do spędzenia weekendu, wakacji, itp.. polecam to miejsce.. w te wakacje tez sie tam wybieram..:) Agata odpowiedz »

Byłam tam [2008-12-17 19:30 90.141.28.*]
do spedzenia weekendu?? chyba mieszkałas tam za darmo bo nie wierze ze zapalacilas za to tyle szmalu. tylu tam galindow to wiadomo po co sie jezdzi :D Zenada!!!!! szkoda mi takich ludzi jak ty (niestety) odpowiedz »

troche z innej strony [2007-05-26 12:28 87.205.204.*]
ja do Galindii zaglądam tylko od strony jeziora. jak jestem na rejsie czasem przybijam łódką tu by pokazać to miejsce znajomym. owszem zgadzam się że ceny są wysokie i to bardzo. mnie na to nie stać:) dlatego much zdechlych moze nie widziałam. jednak sam spacer po okolicy i po tunelach które są pod hotelem jest całkiem przyjemne. jest to na pewno z pomysłem zrobione... kuugaa odpowiedz »

bylam [2006-12-08 22:29 83.15.20.*]
jezdze czesto do galindii,uwazam ze to jedno z najpiekniejszych miejsc na mazurach i caly hotel mi sie bardzo podoba.Ten klimat,poprostu super.Czytajac powyzsze wasze wypowiedzi mnie obuzaja jesli wam za drogo to siedzcie w domu,to pewnie wasze zdanie i macie prawo do opinii,ale dla mnie jest super i zawsze bede tam jezdzic. odpowiedz »

bylam [2007-06-28 12:05 89.79.185.*]
tak jest pieknie a rozmawiałas z pracownikami,ile godzin muszą pracować i za jaką pęsje.Pracownik tam to niewolnik! odpowiedz »

Galindia - wid pijanego .... [2006-06-06 14:52 212.160.191.*]
byłem w Galindii... tak wsiowego szoł to nie widzialem w zyciu, zenujacy poziom tzw. programu, smierdzace skóry w ktore miałem sie przebrac, zdechniete muchy na parapecie w pokoju, beton udajacy "kamień" a ceny?? kosmiczne, niestety obsługa rodem z gs-u
ciekaw jestem ile zapłacili wlasciciele galindii za te reklamę Karol Młot
odpowiedz »

Galindia - wid pijanego .... [2009-11-21 11:12 220.244.97.*]
Ja tez bylam w Galidia. Skory zwykle smierdza _ jak zwierze (czy mozesz powiedziec mi dlaczego przebrales sie w te skory ? czego oczekiwales? musiala to byc twoja decisja .Dlaczego tam pojechales ?
(moze wakacje w palacu w niemcy lub anglia byly by lepsze} My mielismy wspanialy czas w Galindii
Moze powinnes byc w miescie moze nie wiesz duzo o wiosce
Muchy _przyjedz do AUSTRALIA to zrozumiesz ze zdechle muchy na parapecie to nic sproboj jesc albo oddychac nie bedziesz mial zadnych szans tutaj ida do oczow nosa wszedzie .Galindia jest najbardziej individual miejsce ja znam w Polsce Dlaczego nie pamientasz piekne rzezby z Galindia 6,7 m albo wiecej?(znasz ladniejsze w Polsce albo gdzies w swiecie)? Przykro NIKT O TYM NIE WSPOMINA moze powinnismy zaczac mowic o rzezbach tysiace kwiatow , trawnikow , drzew ile to kosztuje? myslisz ze ci ludzie powinni pracowac za darmo?Idz porozmawiaj do peknej Heleny i Izigusa moze`zmienisz twoje zdanie ,zapytaj ile lat pracy kosztowalo ich dojsc do tego co maja .Nie jestes ciekawy jak twoja opinia moze miec effekt na ich bizness ,jestes taki pewny ze to jest ta prawda ? Anna
odpowiedz »

Galindia - wid pijanego .... [2007-05-31 23:58 212.76.37.*]
Tia, nie wszystko jest tam w dobrym guście. Ale tez i reklama słowna w postaci zaprezentowanego nam wypracowania do bani, kłamstewko goni kłamstewko. Śledziłam kiedyś rozwój tego przedsiębiorstwa, zaczęło się przeciez od niezłej afery opisywanej przez "Głos Olsztyński". Nieprawda? To zapytam Was o połowe lat 80-tych i takie nazwisko, jak porucznik Lota. Nie dał Wam rady wszechmocny naonczas Berdyga? Co to za banialuki, że interes powstał po roku 90-tym? Był już wcześniej, jak wie to każde mazurskie dziecko najważniejsze było siedlisko. Wy je mieliście pięć metrów od linii jeziora. No dobra, Kubaccy, wyszliście z tego jakoś. Podobno juz wtedy mieliście chody w warszawskiej centrali. I dzisiaj gonicie za "dobrym towarzystwem", za blichtrem, tandetą, a przede wszystkim szmalem. Promocja Jaguara, holenderskich skrobanek, podejrzanych filmików, nowej pigułki "na bolenie ciała" - nie ma znaczenia, pięćset za noc od głowy i jedziemy dalej. U brzegu łódź z odzysku po chyba "Wiedźminie"? A filmowe koneksje to po mieszkającym nieopodal Rywinie, prawda? Sądziłam, ze będzie lepiej. Jest jak jest, dla mnie tandetnie i odpustowo. A najgorsi są szalejący KO-wcy. Wiecie co to jest, prawda?
Marta w.
odpowiedz »

Galindia - wid pijanego .... [2007-10-01 09:16 83.3.75.*]
brawo pani marto, rzetelna, poparta faktami opinia. gratuluję, mnie też to mierzi odpowiedz »

Galindia - wid pijanego .... [2007-10-01 10:16 212.76.38.*]
Opisałam co wiem, bo słyszałam lub przeczytałam, co widziałam. Podczas KILKU pobytów w tamtej okolicy. Zdumiewające jest to, ze tylu marnej jakości żurnalistów daje się za jeden nocleg nabrać na tę nachalną propagandę Kubackich - po czym powstają takie bzdety, jak na początku cytowany tekst. Ponieważ pomysł turystyczny sam w sobie nie jest zły - zainteresowałam się kto i dlaczego tak bardzo spsił ideę i czemu wyszło co wyszło. I powiem tyle - w nieodległej okolicy żyje kilku stałych mieszkańców, którzy na widok bzdur drukowanych w kolejnych, wielkonakładowych pismach wybuchają nieopisanym śmiechem. A jeśli posłucha się uważniej - wychodzą kwiatki zupełnie odmienne od treści reklamowo-propagandowych, o jakie dba się w Galindii ze wszystkich sił. Tymczasem jest jak jest - piramidalnie drogi brud, smród, ubóstwo i arogancja. Ale przede wszystkim TANDETA, wszechobejmująca, uszminkowana i po prostu paskudna. Szkoda... Szkoda, bo odrobina oleju (w głowach!) i unikalna okolica mogła by żyć nie jak kiepska kopia Disneyandu, ale coś absolutnie wyjątkowego. Na razie jest dowodem na wyjątkowy spryt właścicieli Galindii. Aż chce się zapytac wprost: a kto tak naprawdę pociąga za sznureczki marionetek?
Marta
odpowiedz »

Galindia - wid pijanego .... [2006-06-30 14:22 165.72.200.*]
przychylam się do tej opinii. Zdechłą muchę powinni sobie w totemie umieścić, bo nikt ich nie sprząta i truchała walają się wszędzie łącznie z pościelą. Na dodatek obsługa jest arogancka, pokoi się nie sprzata, goście mają się dostosować, bo inaczej urażą gospodarzy. I przy tym żenującym poziomie ceny KOSMICZNE!!!!!! odpowiedz »

Wizy do Galindii - krainy z wyobraźni wiejskiego... [2011-11-02 16:14 95.49.96.*]
nie polecam. ceny z kosmosu, obsluga nei odpowiada poziomowi jaki obiecuje hotel. w pokojach zimno, pelno skor, brud i syf. i az mnie dziwi ze za obejrzenie kilku drzew i kilku wyrzezbionych pienkow ludzie placa i jeszce sie tym ciesza, nic wartego uwagi, bylam tylko raz na wyjezdzie sluzbowym i nie zamierzam tam wracac,bylam szczerze zawiedziona tym co zobaczylam. odpowiedz »


Powrót do wątkówOdśwież


Zgłoś problem z tą stroną »

ryba maślanaparking Kraków Balice



© 2012 FORUM-TURYSTYCZNE.PL. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
strona główna | kontakt | linki | informacje dla branży turystycznej, hotelarskiej, gastronomicznej i transportowej