|
|
|
Wątek:
|
Czy ktoś słyszał o biurze Inter Holidays z Częstochowy?
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP 78.88.226.*
|
|
Data wysłania:
|
2009-06-17 13:38
|
|
Temat:
|
Czy ktoś słyszał o oszustach Inter Holidays z Częstochowy?
|
|
Treść:
|
Tylko tyle buraki potraficie napisać?? Jeszcze macie czelność pisać że nam słoma z butów wystaje to już jest szczyt chamstwa. Jaka konkurencja przecież dajemy niepodważalne dowody, piszemy szczegóły. To ja jestem tą osobą, która czekała jak bezdomna na murku obok ulicy do 22.00 czekając na autokar jeśli chcecie dowodów to mam podpisaną skargę na ten temat przez drugiego rezydenta. Dzień przed wyjazdem dowiedziałam się łaskawie że jadę z mężem innym autokarem, nie zgodziłam się oczywiście na to bo nie interesują mnie trudności biura. Przyjechałam z moją grupą i chcę z nią wracać. Pani rezydent oczywiście rozłożyła ręce jak zresztą na wszystkie nasze problemy począwszy od wypożyczonego autokaru, braku lodówek, śmiesznych scen na stołówce i innych dziwnych sytuacji. Dała mi numer do Polski oczywiście nie mogłam się do nikogo dodzwonić bo to była sobota po 15 godzinie. Dodzwoniłam się w końcu do Pani Dyrektor albo Kierownik sprzedaży ( nie pamiętam), Która zapewniała mnie że wyjedziemy wcześniej niż nasza grupa i to był jedyny plus tego. Na początku miała to być godzina 15 potem 18.30 a na końcu 21.30 oczywiście autokar dalej się spóźniał i odjechaliśmy o 22.00 to jest 3 godziny później niż autokar z nasza grupą. Obiecano nam że będziemy wracali tą samą droga, którą jechaliśmy do Bułgarii. W autokarze okazało się że jedziemy przez Rumunię i tu kolejny cios… nie mieliśmy waluty państw przez które jechaliśmy a jedzenie zrobione na drogę po tylu godzinach przecież było do wyrzucenia, więc nie mieliśmy co jeść. To jeszcze nic… przewoźnik OSKAR do którego nas doczepiono tez nie wiedział gdzie jedzie, też błądził. Okazało się że mamy takie spóźnienie, że autokary, które miały nas rozwieść po Polsce nie mogą czekać. Z tych całych obietnic wyszło tyle ze zamiast być w domu wcześniej niż moja grupa byłam 12 godzin po nich. Dokładnie o 10 rano wyrzuciły nas sprzątaczki z pokoi, do 22.00 czekaliśmy na autokar, jechaliśmy całą noc i cały kolejny dzień dopiero o 6 rano byliśmy w Polsce i o 13.00 w domu to była tragedia po prosu. Dodam że pani rezydent Vera Tomowa ( nie wiem jak się to pisze ponieważ nikt nie chciał mi podać jej nazwiska tak się wszyscy kryją) zostawiła nas koło godziny 18 i pojechała sobie do innej pracy a nasz cały turnus łącznie z nami gdzie musieliśmy tyle czekać zostawiła z uczniem, który pracował dwa tygodnie. A przecież nie skończyła jeszcze pracy u nas. Bardzo chciał pomóc ale nie wiedział w zasadzie jak. Nie muszę już wspominać o tych wszystkich rzeczach, o których pisali nasi koledzy i koleżanki niżej. Nigdy w życiu nie widziałam tak niezorganizowanego biura. Na nasze skargi potrafią tylko napisać tyle i to jeszcze z błędami….
…..widzę że konkurencja pisze co może żeby pokazać jak to ona jest dobra ale tak to już jest na poslkim rynku. jak ktoś chce jechać za 600 zł to hotelu z transportem to czego tu oczekiwać a szczególnie cudów. ludzie mają chore aspiracje a słoma z butów wystaje….
To znaczy, żę co ja powinnam prosić i cieszyć się że do domu dotarłam bo zapłaciłam 600 zł paranoja i jeszcze nas obrażają. Przedstaw się wieśniaku jeden żebym wiedziała z kim rozmawiać bo odwiedzę was na pewno.
|