opinie o biurze Martin z Piły- wycieczka Paryż+Bruksela
Tematyka:
Właśnie wróciłam z wycieczki autokarowej Paryż+Bruksela. To nie pierwsza moja wycieczka autokarowa, poza tym skończyłam szkołę o kierunku "Obsługa ruchu turystycznego", więc mam porównanie i wiem czego wymagać od biura podróży.
TOTALNA PORAŻKA, ABSOLUTNIE NIE POLECAM!!!!!!!!
Jechaliśmy na dwa autokary - około 80 osób zbieranych z różnych miejscowości, z tym, że część osób to kategoria A - na ich siedzeniach leżały karteczki z nazwiskami, nawet jeśli wsiadali na końcu, a reszta- kategoria B - miejsca na kołach, przy silniku itp. bez możliwości zamiany, bo wpadł "Pan Kierownik" i narobił ordynarnego szumu.
W każdym autokarze był tzw. pilot(?) - u nas facet nie znający ani drogi, ani języka francuskiego, co do angielskiego - też sprawiał wrażenie, że nie za bardzo.
Była również pani przewodnik(!). Owszem , francuski znała, ale jej opowieści były na poziomie niższym niż to, co znalazłam w przewodniku za 40 zł, który na szczęście wzięłam ze sobą. Jechała w pierwszym autokarze i tylko czasem włączała się i coś tam opowiadała o mijanych obiektach.
Mieszkaliśmy w pakistańskim hoteliku, w warunkach raczej średnich, ale jak to pani przewodnik ujęła: "Czego spodziewaliście się z takie pieniądze?" (1040zł)
W naszych umowach wycieczkowych mieliśmy informacje, że na wstępy należy zabrać 30 euro i następował opis co za to zobaczymy. Na miejscu okazało się, że owszem zobaczymy, ale tylko z zewnątrz, bo 30 euro starczy jedynie na wieżę, Luwr i rejs statkiem. Zaproponowano nam możliwość dopłacenia na ręce naszego pilota, co uczyniliśmy, choć niektórzy ograniczyli przez to swoje możliwości zakupowe, no ale przecież przyjechaliśmy zwiedzać (szkoda tylko, że o kosztach nie powiadomiono nas przed wyjazdem na wycieczkę).
Sprawą, o której wolałabym nie pisać, była walka (!!) z obsługą wycieczki o zwrot niewykorzystanych kosztów zwiedzania, które jakby nie było pokryliśmy z własnego kieszonkowego. Na przykład: nie wjechaliśmy na 3 poziom wieży Eiffela, więc w portfelu pani przewodnik zostało po 5 euro (2 pozom - 8 eu, 3 pozom 13 eu) od każdej osoby( 5*8o osób=400 euro). Była bardzo zdziwiona, gdy zażądaliśmy ich zwrotu.
Atmosfera była straszna, "pan kierownik" wrzeszczał na nas jak kapral na poborowych, nie przebierając w słowach, o zatrudnionych przez siebie pilotach wyrażał się per "głupki"!
Część wymienionych w prospekcie atrakcji widzieliśmy tylko z daleka, choć wydawało się nam, że są ważnymi punktami wycieczki po Paryżu np. grobowiec Napoleona, czy muzeum impresjonistów.
Niespodzianką były atrakcje ostatniego dnia, kiedy pani przewodnik zapowiedziała, że idzie załatwić coś w mieście i jak chcemy możemy się z nią przejść to zobaczymy jeszcze parę obiektów. Przez godzinę prowadziła nas różnymi dziwnymi uliczkami pod pomnik Napoleona, po czym zapowiedziała, że ona teraz zajmie się swoimi interesami, a my możemy wracać (bieg na azymut?). Po naszych protestach wróciła z nami metrem, ale nie omieszkała zauważyć, że naraziliśmy ją na stratę 3,20 euro na bilet.
Generalnie to wszędzie chodziliśmy sami, ona jedynie kupowała nam bilety, w różnych dziwnych momentach mieliśmy czas wolny, który z powodzeniem możnaby wykorzystać na zwiedzanie.
Jedyną silną stroną tej wyprawy byli profesjonalni, kompetentni kierowcy "małego autobusu", którym miałam przyjemność podróżować, i których serdecznie pozdrawiam, bo to oni mimo całego zamieszania stworzyli taką atmosferę, że jakoś to wszystko przeżyliśmy.
Pozdrawiam serdecznie pozostałych pasażerów "Małego Autobusu" - dzięki Wam wspomnienia z tej wycieczki mimo wszystko będą dobre!