|
|
|
Wątek:
|
Wyjazd motywacyjny dodatkiem do pensji
|
|
Autor:
|
Czytelnik IP automat.*
|
|
Data wysłania:
|
2006-11-02 20:53
|
|
Temat:
|
Wyjazd motywacyjny dodatkiem do pensji
|
|
Treść:
|
Aktualność: Wyjazdy motywacyjne, na których liczy się niezapomniana przygoda to obecnie coraz bardziej modny dodatek do pensji. Tego typu bonusy stają się popularne, szczególnie w firmach, gdzie wysokość wynagrodzeń oferowanych pracownikom przestała ich motywować.
Przelot helikopterem nad Wielkim Kanionem, przejazd jeepem przez pustynię czy po dżungli na Borneo, kolacja w egipskiej świątyni, nauka samby w Brazylii, wyprawa na Mont Blanc, odwiedzenie wiosek w buszu, nurkowanie w Wielkiej Rafie, kąpiel w przerębli na Islandii, podróż po Wietnamie czy Kambodży. To przykłady atrakcji, jakie fundują w nagrodę pracownikom niektórzy pracodawcy.
Wyjazdy motywacyjne do niezwykłych zakątków świata (incentive travel) firmy organizują dla swoich najlepszych pracowników. Mają tam przeżyć przygody zwykle niedostępne dla przeciętnych turystów.
"Celem takiej podróży jest pozostawienie w ich pamięci wrażenia, że firma zapewnia im niezapomniane chwile - nurkowanie, skok ze spadochronem, wyścigi motorówkami" - tłumaczy ideę wyjazdów motywacyjnych Marek Pantkowski z firmy Ercom Incentive Travel.
Najczęściej tego rodzaju bonus otrzymują handlowcy, którzy mają najlepsze wyniki, zrealizowali plan sprzedaży, a także dyrektorzy sprzedaży i członkowie zarządu. Bywa również, że zabierają ze sobą partnerów handlowych, żeby relacje z nimi były w przyszłości jeszcze lepsze.
"Oczywiście zwiększenie sprzedaży jest przede wszystkim głównym celem, dla którego oferuje się incentive skierowane do handlowców. Pracownicy innych działów mogą również liczyć na wycieczki motywacyjne, przy czym celem jest tutaj podniesienie ich morale oraz lojalności wobec firmy"- mówi Krzysztof Pobożniak.
Incentive travel firmy planują już rok wcześniej. Określają, ile pieniędzy mogą przeznaczyć i na jakie atrakcje mogą sobie pozwolić. "Koszty takich podróży zaczynają się od 2,5 tysiąca dolarów. Górna granica nie istnieje" - twierdzi Krzysztof Pobożniak z Haxel Adventure Tours. "W przypadku działów handlowych incentive travel rzadko jest niespodzianką. Zaskoczeniem jest jednak miejsce podróży lub jej program. - Bez zaskoczenia wyjazd motywacyjny właściwie nie ma sensu, bo może być podobny do tradycyjnych ofert biur podróży" - mówi Krzysztof Pobożniak. "Jeśli firma zamawia u nas wyprawę do Egiptu, to nie może to być prosty pobyt all inclusive w pięciogwiazdkowym hotelu, tak jakby to była wycieczka wykupiona w biurze podróży. W Egipcie proponujemy na przykład zwiedzanie muzeum kairskiego, kiedy jest zamknięte dla innych, rejs po Nilu specjalnie tylko dla danej grupy wynajętym statkiem, kolacja w świątyni, która ma 2,5 tysiąca lat" - mówi Krzysztof Pobożniak.
|