Forum turystyczneTurystyka forum
Biura turystyczne
Baza turystyczna
Turystyka biznesowa
Turystyka krajowa
Turystyka zagraniczna wyjazdowa
Transport
Gastronomia
Turystyka zagraniczna przyjazdowa
Turystyka na świecie
Inne związane z branżą
Temat dowolny




Forum grupa: Biura turystyczne

Wątek: Rainbow Tours i Dalmatyńska Eskapada dla wygodnych
Autor: Czytelnik IP 109.95.169.*
Data wysłania: 2011-07-07 10:58
Temat: Rainbow Tours i Dalmatyńska Eskapada dla wygodnych
Treść: W grudniu 2010 roku podpisaliśmy z żoną umowę z Rainbow Tours na wycieczkę "Dalmatyńska Eskapada dla wygodnych" w terminie 25.06-04.07.2011. Pani pracująca w biurze Rainbow Tours w Toruniu zapewniała nas, iż jesteśmy pierwszymi osobami, które wykupiły tą wycieczkę, wobec powyższego będziemy siedzieć z samego przodu dwupoziomowego autokaru. Wyjaśniono nam, iż autokar podjedzie na stanowisko 10 toruńskiego dworca autobusowego VEOLIA TRANSPORT. Zostaliśmy poinformowani, iż pierwszy nocleg spędzimy w Austrii w pobliżu Wiednia. Wycieczka odbędzie się zgodnie z rozkładem przedstawionym w prospekcie Rainbow Tours - Lato 2011.

Dzień pierwszy 25.06.2011

Na dworzec PKS w Toruniu autobus zgodnie z planem podjechał o 2:50 lecz nie na stanowisko nr 10, a 9 co wprowadziło trochę zamieszania. W drodze autokar będąc na wysokości Lubienia Kujawskiego zawracał do Włocławka po pasażerów, którzy nie zostali z Włocławka zabrani, a o których pilotka dowiedziała się telefonicznie. Dojeżdżając z godzinnym opóźnieniem do Pszczyny w mocno deszczowy dzień pilot kazał wszystkim pasażerom przesiąść się do odpowiednich autokarów podając ich numery. W deszczu wyciągaliśmy swoje bagaże i szukaliśmy odpowiedniego autokaru. Okazało się, że w podanym przez pilotkę dwupoziomowym autokarze jest już komplet pasażerów i dla nas nie ma już miejsc. Wobec powyższego kazano nam wrócić do autokaru, którym przyjechaliśmy z Torunia. Wszyscy jadący na wycieczkę do Chorwacji znowu pakowali swoje bagaże do autokaru, z którego je wyładowali przed paroma minutami. Może i dobrze, bo autokar był nowy (1,5 roku), jednopoziomowy i w miarę komfortowy. Ze zdziwieniem przyjęliśmy jednak do wiadomości, iż nie siedzimy w przedniej części autokaru lecz na wysokości tylniej osi autokaru. Pilotka mimo próśb nie dokonała zamiany miejsc, mimo iż w trakcie wyjaśnień potwierdziła, że osoby które najwcześniej podpisały umowę powinny siedzieć z przodu autokaru, jednak powołując się na listę otrzymaną z biura nie potrafiła udzielić informacji skąd taka zmiana. Zapewniano nas w toruńskim biurze Rainbow Tours, iż będziemy siedzieli zaraz za kierowcą. Po drugie plan wycieczki był zupełnie odwrotny do tego, który wynikał z prospektu Lato 2011. Przez co wiele czasu spędzaliśmy w autokarze (od dwóch do pięciu godzin). Okazało się także, że pierwszy nocleg spędzimy w słoweńskim Mariborze - Hotel Piramida bardzo przyzwoity. Przez całą drogę pilot - Pani Monika S. prawie się do nas nie odzywała. Poinformowała nas tylko o tym, iż dojeżdżamy do hotelu, gdzie jest recepcja, gdzie i o której jest wyznaczona obiadokolacja.

Dzień drugi 26.06.2011

Następnego dnia wyruszyliśmy do Ljubljany. W drodze jedna ze współpasażerek zwróciła uwagę pilotce, aby zaczęła się w końcu odzywać i informować nas o tym, dokąd jedziemy z podaniem podstawowych informacji (roślinność, kuchnia, historia, religie itp. itd.). Pilotka dostosowała się do tej prośby - ku naszemu zaskoczeniu - czytając te informacje z zeszytu (na pytanie, który raz jest pilotem wycieczki po Dalmacji stwierdziła, że już nawet nie pamięta ile razy…). Pewne treści podpowiadał jej sympatyczny kierowca - Pan Piotr. Zwiedziliśmy miasto i pojechaliśmy zwiedzać jaskinie Postojna. Przed jaskinią otrzymaliśmy bilety z informacją, iż możemy w środku przyłączyć się do przewodnika anglo-, niemiecko-, włosko-, hiszpańsko- lub słoweńskojęzycznego. Jaskinie zwiedzaliśmy bez pilota w przeciwieństwie do wycieczek z innych krajów (np. Rosji). Pani Monika poleciła nam, abyśmy podczas zwiedzania jaskini wybrać sobie Słoweńskiego przewodnika, który oprowadzi nas po jaskini, gdyż najwięcej zrozumiemy... Hmmm… Zrozumieliśmy może z 30% tego, co do nas mówił. Na nocleg pojechaliśmy do Vodic. Okazało się na miejscu, iż jest jakiś problem z rezerwacją noclegów dla naszej wycieczki. Kierowcy i pilotka przez dłuższą chwilę wyjaśniali tą kwestię w recepcji hotelu "Imperial". Pasażerowie z bagażami (na walizkach) czekali przed autokarem. Nocowaliśmy w przyhotelowych domach wczasowych rodem z lat 80-tych. Wyposażenie pokoju to dwa jednoosobowe łóżka (informowaliśmy w biurze, że jesteśmy małżeństwem), biurko, szara firana, brudne zasłony, łazienka z brodzikiem zasłoniętym ceratą, brak klimatyzacji. Widok z okna na parking. Jedzenie po prostu nieświeże.

Dzień trzeci 27.06.2011.

Następnego dnia pojechaliśmy do Parku Narodowego KRKA. Pilotka zapomniała powiedzieć nam, iż możemy zabrać stroje kąpielowe, gdyż można tam było się wykąpać w wydzielonym miejscu pod samym wodospadem. Niestety nie było nam dane. Szybkim tempem obeszliśmy jeden ze szlaków tego parku, po czym wyruszyliśmy w drogę do Hotelu NEUM w Bośni i Hercegowinie na trzy noclegi (baza wypadowa). Przypominam, iż wycieczka ma w swojej nazwie Dalmację, a po drugie chcieliśmy zwiedzać Chorwację…. Pilotka równoległej wycieczki "Dalmatyńska Eskapada" nocowała ze swoimi podopiecznymi w hotelach w Siberniku i w Makarskiej. Niestety Bośnia i Hercegowina jest wpisana jako możliwość noclegu w umowę. Miejsce noclegów jak zdążyliśmy się zorientować zależy jednak w dużym stopniu od pilotów. Ci najlepsi nie zabierają swoich turystów do podrzędnych hoteli. Oczywiście mieszkaliśmy w pokoju z widokiem na ulicę oraz autostradę biegnącą przed hotelem, z dwoma jednoosobowymi łóżkami, bez balkonu, bez klimatyzacji, w łazience brodzik zasłonięty ceratą oraz muszla klozetowa z górnopłukiem. Pokoje jak poprzednio rodem z lat 80-tych, niektórzy w pokojach mieli mrówki. Jedzenie w miarę dobre, można było się najeść. Miła obsługa. Niedaleko hotelu znajduje się plaża o długości ok. 1 km. Do plaży dochodziliśmy poprzez bunkier znajdujący się w hotelu.

Dzień czwarty 28.06.2011

Kolejnego dnia zwiedzaliśmy Dubrownik. Pilotka oczywiście przeczytała nam kilka informacji o Dubrowniku z zeszytu. Po Dubrowniku oprowadzała nas na szczęście miejscowa przewodniczka, która posiadała ogromną wiedzę na temat tego miasta. Nasza pilotka zapomniała poinformować, iż podczas zwiedzania miast, będziemy zwiedzać kościoły i należy mieć zakryte ramiona. Niektóre Panie ubrane były w bluzki na ramiączkach ze względu na temperaturę i musiały wypożyczać chusty przed kościołem. Sami obeszliśmy mury okalające stare miasto. Za dodatkowe 10 Euro przepłynęliśmy statkiem wokół okolicznej wyspy z plażą nudystów, co było jedyną informacją podaną przez pilotkę wycieczki.

Dzień piąty i szósty 29.06 - 30.06.2011

Kolejne dwa dni, to wycieczki fakultatywne na wyspę Korczulę oraz do Medugorje i Mostaru, za które zapłaciliśmy po 35 Euro za osobę (Równoległa wycieczka "Dalmatyńska Eskapada" płaciła tylko 30 Euro od osoby). Po krótkim zwiedzaniu wyspy Korczuli pilotka zabrała nas na wyspę Brać celem 2-godzinnego plażowania. Plaża maksymalnie kamienista z wystającymi dużymi głazami oraz zamieszkana przez masę jeżowców (dno usłane nimi tak bardzo, że aż czarne). Totalna porażka. Nie było jak rozłożyć ręcznika. Bardzo mało osób zdecydowało się na kąpiel, a i one żałowały, gdy wyszły z wody poranione.
Wycieczka do Medugorje i Mostaru zaczęła się od złego wypełnienia dokumentów przez pilotkę, przez co prawie 30 minut trzymano nas na granicy pomiędzy Chorwacją i Bośnią i Hercegowiną. Pasażerowie siedzący z przodu autokaru mówili, iż celnicy z Bośni I Hercegowiny chcieli zawrócić nasz autobus. Na szczęście udało nam się wjechać, choć atmosfera była nerwowa. Po miastach oprowadzali miejscowi przewodnicy. W Medugorje dostaliśmy godzinę czasu na zwiedzanie. Oczywiście była to kropla w morzu potrzeb. Nerwowe zakupy, szybka modlitwa w kościele, skorzystanie z łazienki i powrót do autokaru. Po Mostarze oprowadzała nas dziewczyna, która co chwilę pouczała wycieczkę, że ma mało czasu, i że mamy za nią podążać w miarę szybkim tempie, bez robienia zdjęć i zakupów. Po zwiedzeniu tego miasta z przewodnikiem otrzymaliśmy 1,5 godziny czasu wolnego dla siebie, po czym wróciliśmy do NEUM.

Dzień siódmy 01.07.2011

Po śniadaniu wykwaterowaliśmy się z hotelu Neum i wyruszyliśmy do Splitu i Trogiru. Oczywiście pilotka przeczytała nam ze swojego magicznego zeszytu informacje o obu miastach. Po Splicie i Trogirze oprowadzał nas Pan Jan. Zrobił na nas ogromne wrażenie. Człowiek niezwykle charyzmatyczny o ogromnej wiedzy na temat obu miast, do tego niezwykle dowcipny. Po zwiedzaniu pojechaliśmy do hotelu Urania w miejscowości Baśka Voda. Okazało się, że będziemy mieszkać w Bungalowach, a nie w hotelu. Pokoje jak zwykle z dwoma osobnymi łóżkami, bez klimatyzacji, z balkonami z widokiem na inne bungalowy. Łazienka była wyposażona w brodzik zasłonięty ceratą, bojler na wodę, który trzeba było włączać aby nagrzać wodę do kąpieli oraz grzybem na ścianach.

Dzień ósmy 02.07.2011

Dzień plażowania. Bardzo fajna plaża, ciepłe przezroczyste morze. Możliwość skorzystania z licznych atrakcji sportowych, za odpowiednią opłatą oczywiście, aczkolwiek ceny nie były wygórowane.

Dzień dziewiąty i dziesiąty 03.07. - 04.07.2011

W dniu 03.07.2011 zaplanowano nam zwiedzanie Plitvickich Jezior. Część osób wsiadając do autobusu odczuwało skutki zatrucia prawdopodobnie śniadaniem w hotelu Urania. Jedna ze współpasażerek widząc co się dzieje poprosiła pilotkę o częstsze postoje, gdyż okazało się, iż WC w autobusie nie było od początku wycieczki opróżniane. Niestety pilotka odmówiła częstszych postojów, ze względu na to iż jesteśmy na autostradzie... Dopiero po interwencji drugiej pasażerki autobusu kierowca zgodził się na przystanek na pobliskiej stacji benzynowej. Mieliśmy wrażenie, iż naszej pilotce mocno się gdzieś spieszy. Niektóre osoby podczas jazdy wymiotowały. Jakoś udało nam się dojechać do Plitvickich Jezior. Obeszliśmy w ciągu dwóch godzin jeden szlak turystyczny. Równoległa wycieczka spędziła w tym parku trzy i pół godziny zwiedzając kilka szlaków. Wracając z parku do autokaru pilotka trzy razy zgubiła drogę. Sytuacja była komiczna, ale już nikogo ona nie dziwiła. Pomiędzy godziną 18:00 a 19:00 wyruszyliśmy w drogę do Polski. Kierowca co trzy godziny robił przystanki na stacjach benzynowych. Pilotka o każdej stacji informowała nas poprzez mikrofon bez względu na czas i nie patrząc na to, że niektóre osoby spały. W Czechach około godziny 3:00 zatrzymaliśmy się obok sklepu wolnocłowego. Kierowca kazał wszystkim pasażerom opuścić autokar, tym którzy spali i nie chcieli wychodzić w zimną noc również. Przerwa trwała ponad godzinę. Czas ten część osób spędziła w restauracji, a część w przedsionku sklepu. Większość osób była zbulwersowana tą sytuacją. Do Polski wróciliśmy około 8:00, na przesiadkę czekaliśmy do godziny 10:00. Te zmarnowane dwie godziny mogliśmy spędzić zwiedzając kolejne szlaki Jezior Plitvickich. No ale cóż… wiele zależy od pilota, z którym niewiele osób miało chęć się nawet pożegnać.
Do Pszczyny zjeżdżają autokary ze wszystkich stron Europy. Nasz dojechał jako jedenasty. Obok przystanków znajduje się restauracja z dziesięcioma stolikami, z czego jeden zarezerwowany dla kierowców. Kolejka ogromna, bo z każdego autokaru wyszło po pięćdziesiąt osób. Za śniadaniem czekaliśmy 30 minut, za miejscem kolejne 20 minut. Tak się traktuje klientów, którzy zapłacili już za wycieczkę.

Podsumowując:

Podczas całej podróży nie otrzymaliśmy żadnego cennika (w przeciwieństwie do równoległej wycieczki "Dalmatyńska Eskapada") dotyczącego cen wejściówek/biletów itp.

Pilotka nie dała nam biletów wejściówek ze wszystkich atrakcji turystycznych, które zwiedzaliśmy.

Pilotka nie posiadała żadnej wiedzy na temat Chorwacji, oprócz tej z zeszytu.
Nasza pilotka zbierała od nas po 35 Euro od osoby za wycieczkę fakultatywną cennika (w przeciwieństwie do równoległej wycieczki "Dalmatyńska Eskapada" - 30 Euro).

Podpisanie umowy wcześniej nie gwarantuje miejsca w przedniej części autokaru.

Hotele mogą oznaczać bungalowy lub domy wczasowe rodem z lat 80 - tych.

Pokoje hotelowe wcale nie posiadają balkonów z widokiem na morze i na pewno nie są klimatyzowane a brodziki osłonięte są ceratą, często z grzybem na ścianach (kąpiel tylko i wyłącznie w obuwiu basenowym).

Na szczęście Chorwacja jest piękna, a podróż można odbyć we wspaniałym towarzystwie z wesołą i pozytywnie zakręconą ekipą. To wynagradza wszystkie minusy tej wycieczki.

Pozdrawiam.

OdpowiedzPowrót do drzewa wątku

Odpowiedzi:

Rainbow Tours i Dalmatyńska Eskapada dla wygodnych [2011-07-12 12:24 81.219.133.*]
Witam. Wybieram się na tę wycieczkę w tym tygodniu i bardzo prosiłabym o pewne rady. Interesuje mnie w jaką walutę należy się głównie zaopatrzyć, bo Pani w biurze powiedziała mi, że tylko w euro, a przecież w Chorwacji walutą są kuny. Myślałam więc, że może po połowie zabrać? Bardzo proszę o radę, bo nie chcę wymieniać niczego na miejscu, tylko już w Polsce się przygotować. Pewnie na stoiskach z pamiątkami nie pogardzą euro, ale czy można nimi płacić także w supermarketach? Jeśli ktoś ma jakieś inne spostrzeżenia, o chociażby samym przebiegu wycieczki, to także byłabym wdzięczna za takowe informacje, bo jadę sama i wolałabym uprzedzić jakiekolwiek niespodzianki;) Interesuje mnie też czy warto wybrać się na wycieczkę fakultatywną - piknik rybny? Z góry dziękuję za odpowiedzi:) Marta odpowiedz »


Powrót do wątkówOdśwież


Zgłoś problem z tą stroną »

Ogłoszenia praca turystyka, w turystyce


© 2024 FORUM-TURYSTYCZNE.PL. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu i zawartej w nim polityki cookies.
strona główna | kontakt | reklama | linki
Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie.
OK, zamknij