|
Wątek:
|
Mój Londyn - pierwszy i ostatni raz!!!
|
Autor:
|
Czytelnik IP 5.173.224.*
|
Data wysłania:
|
2022-08-14 00:59
|
Temat:
|
Mój Londyn - pierwszy i ostatni raz!!!
|
Treść:
|
Podobna sytuacja, tragedia , powinno się zamknąć to pseudo biuro podróży!!!!!
|
Odpowiedzi:
Mój Londyn - pierwszy i ostatni raz!!! [2025-07-21 15:09 5.173.25.*]
Obóz przetrwania od momentu wymeldowania w hotelu!!! Miały być pierwsze zagraniczne wakacje marzeń a skończyło się walką o przetrwanie. Córka pojechała na obóz do Loret de Mar. Wymeldowanie w hotelu nastąpiło w piątek 18.07.2025r.o 10:00. Tego dnia dzieci dostały obiad w hotelu - ostatni posiłek w cenie wyjazdu. Powiedziano im dzień wcześniej, że wyjadą o 19:00 (18.07.). Cały dzień spędzili w holu hotelowym, tylko przed obiadem poszli na miasto. Wyjazd nastąpił o 21:30, autokarem, którym przyjechała inna grupa. W autokarze nie działała klimatyzacja i ogólnie byl już popsuty, ale mimo to zapakowali w niego dzieci w drogę powrotną. Na szczęście autokar popsuł się na dobre, zaraz po 22:00. Córka dzwoniła do mnie z płaczem, że ma juz dosyć, że wszyscy źle się czują i słabną od całego upalnego dnia. Podstawiono im zastępczy autokar, którym wyruszyli po 23:00. Według pierwotnego planu całą sobotę mieli spędzić w Wenecji. Niestety zajechali tam dopiero na 17:30. Nie wiem gdzie zaparkowali autokarem, ale przeprawili się łodzią w jakieś miejsce, po czym okazało się, że nie mają czym wrócić do autokaru, bo były dni Wenecji, żadnej lodzi nie bylo. Musieli isc do autokaru 2,5h. Nie mogli nawet wstąpić nigdzie na posiłek ani picie. Niektórzy zaczęli znowu słabnąć, niekompetentne opiekunki zainteresowały się dopiero jak jedna dziewczyna straciła przytomność i musiały wezwać karetkę. Do autokaru doszli na 23:00 i czekali na powrót uczestniczki ze szpitala. Dziewczyna, nie wiem juz jak, wróciła i po 2:00 wyjechali do Polski. Dopiero nad ranem zatrzymali się na jakiejś stacji, gdzie dzieciaki mogły zjeść swoj pierwszy cieply posiłek od piątkowego obiadu, oczywiscie juz na swój koszt. Do Wrocławia dojechali w niedzielę 20.07. na 18:30. Moja corka musiała dotrzeć jeszcze do Warszawy. O 19:30 mieli FlixBusa. W Warszawie byla o 00:15 - czyli juz w poniedziałek. Pomijam juz kwestie, że w trakcie wyjazdu przez pół dnia dzieciaki się nudziły. Po obiedzie, który byl o 13:00 siedzieli w swoich pokojach az do kolacji. Po kolacji bylo wyjście na miasto, o ile ktoś nie dostał kary od opiekunek za np.dwuminutowe spóźnienie się na zbiórkę- wtedy nie szedł na miasto. Z basenu hotelowego nie można bylo korzystać przez połowę wyjazdu z powodów technicznych. Z proponowanych atrakcji była tylko wycieczka do Barcelony i rejs katamaranem. Dramat o nie obóz. Aneta odpowiedz »
Mój Londyn - pierwszy i ostatni raz!!! [2025-08-07 17:34 109.243.64.*]
Ludzie omijajcie to tego organizatora szerokim łukiem - chyba że nie zależy wam na bezpieczeństwu własnych dzieci. Organizacja dojazdów koszmarna.. Dzieci tłuką się praktycznie same pociągiem. Niby jakiś opiekun z nimi jest ale dzieci są porozsadzane po różnych częściach pociągu. Po dojeździe na miejsce - pociąg + zwykły PKS zmęczonym dzieciom nie dano pokoi i jedzenia tylko kazano łazić jeszcze 2 godziny po mieście i czekać na pozostałe grupy. Kierownictwo chamskie i wulgarne. Nic innego nie potrafi jak tylko stosować kary i groźby. Jak jedna z dziewczynek wymiotowała przez pół nocy kierownik nie chciał zawieźć dziecka do lekarza, ani wezwać karetki. Zrobił to jeden z wychowawców. Pielęgniarki w ośrodku brak. Wychowawcy bez uprawnień są zmuszani do podawania leków. odpowiedz »
|